Po wtorkowej sesji na wykresie indeksu kontraktów pojawiło się kilka sygnałów zapowiadających spadek. Przede wszystkim przełamana została główna linia trendu wzrostowego, obejmująca okres od 30 kwietnia. Linia ta przechodziła przez pięć punktów zwrotnych, tak więc jej pokonanie jest wiarygodnym sygnałem. Potwierdza go dwukrotny wzrost obrotów. Istotny jest też kształt świecy. Po pierwsze, ma ona najdłuższy korpus od połowy maja (wzrostowy wyskok). Innymi słowy, impuls spadkowy z wtorku był silniejszy, niż jakikolwiek wzrost lub spadek z ostatnich sześciu tygodni. Po drugie, świeca nie ma żadnych cieni, co świadczy o determinacji sprzedających. Spadkową wymowę ma też zejście MACD pod linię sygnału. Stało się to pierwszy raz od dwóch miesięcy.

Wszystkie pesymistyczne elementy pojawiły się w pobliżu ważnego oporu na poziomie zimowych szczytów. Po przełamaniu linii trendu często występuje ruch powrotny. Tak może stać się i tym razem, ponieważ w wyniku spadku kontrakty znalazły się na poziomie luki hossy z 17 czerwca (około 1212 pkt). Stanowi ona silne wsparcie. Najbliższym oporem jest natomiast górna połowa czarnej świecy w okolicach 1230 pkt oraz znajdująca się nieco wyżej przełamana linia trendu. Najprostszy scenariusz na najbliższe sesje to odbicie od wsparcia, a następnie wzrostowa korekta do poziomu oporu. Później powinna nastąpić kontynuacja zniżki.

Opisane tu negatywne sygnały wyglądają na wiarygodne, ale niestety, nie pozwalają na prognozowanie zasięgu spadku. Można jednak przypuszczać, że zakończył się jeśli nie cały trend wzrostowy, to jego ważny etap. Wynika z tego, że spadek będzie przynajmniej porównywalny z kwietniową korektą i może sprowadzić kontrakty do wsparcia w okolicach 1180 pkt.