Początek sesji zdominowali kupujący, którzy przez pierwsze dwie godziny zdołali podciągnąć wartość indeksu do górnego ograniczenia korpusu czarnej świecy z wtorku. Przez resztę dnia panowała względna równowaga pomiędzy popytem a podażą, czego konsekwencją był horyzontalny marazm. Ostatecznie warszawski WIG20 zakończył dzień na plusie (+1,1%).

Ciekawie wygląda sytuacja na tygodniowym wykresie świecowym, gdzie indeks WIG20 osiągnął najwyższą wartość zamknięcia od roku. Jest to z pewnością bardzo pozytywny sygnał, potwierdzający średnioterminową przewagę byka. Pokonanie silnej bariery podażowej, wyznaczonej przez spadającą wysoką gwiazdę doji z pierwszego tygodnia grudnia 2002 roku, jest z pewnością wyzwaniem dla inwestorów stojących po stronie popytu. Nie oznacza to jednak, że będzie to zadanie trudne, zwłaszcza gdy oscylatory takie jak RSI (14) czy ROC(12) potwierdzają panujący wzrostowy trend. Wzajemne położenie średnich MACD również świadczy o wzrostowym rynku.

Zanim jednak indeks WIG20 na trwałe pokona poziom 1262 punktów, byki powinny zaczerpnąć nieco oddechu - tak też się dzieje, czego wyrazem jest ostatnia, kilkudniowa korekta, która powinna zatrzymać się na wysokości 1215 punktów. Poziom ten, bardzo schematyczny i teoretyczny, wyznaczony jest jako 38-proc. zniesienie wzrostów trwających od trzeciej dekady maja br. do czerwcowego szczytu. Od głębokości tej korekty, która powinna być (i jest) płaska, zależy zasięg ostatniej podfali majowo-czerwcowego impulsu. Możliwe także, że faza korygująca zakończyła się już we wtorek. Konkluzją jest, że walory wchodzące w skład WIG20 są w stanie wynieść indeks na poziom najwyższy od ponad roku w średnim okresie. Na przestrzeni kilku najbliższych dni indeks powinien poruszać się w trendzie bocznym.

Walory TP konsekwentnie pną się od marca ku górze, a akcje Pekao, najsilniejszego z banków, testują jesienne szczyty. Również PKN Orlen, którego notowania rosną, jest potencjalnym motorem zwyżki WIG20.