Na początku bieżącego roku IBM zdecydował się na zmianę działalności w Europie Środkowowschodniej. Wiąże się to z rozszerzeniem Unii Europejskiej. Jakie są główne założenia tej nowej strategii?
Przede wszystkim wzrost przychodów i zatrudnienia. Korporacja postanowiła zainwestować do 2006 r. w swoje oddziały w Polsce, Czechach, Słowacji i na Węgrzech 100 milionów dolarów. Jeśli chodzi o rynek polski, zamierzamy w tym czasie podwoić przychody i zatrudnienie. Od początku roku, oprócz 100 osób przejętych wraz z PWC Consulting, zatrudniliśmy już dodatkowo ok. 60 osób.
W jaki sposób IBM Polska zamierza w cztery lata podwoić przychody?
Zidentyfikowaliśmy sześć kluczowych obszarów wzrostu. Z punktu widzenia rynku są to sektory: publiczny, przemysłowy oraz MSP. Z punktu widzenia naszej oferty to usługi, zarówno BCS (Business Consulting Services), czyli doradztwo biznesowe, jak i IGS (IBM Global Services), czyli usługi informatyczne. Poza tym IGF (IBM Global Financing), czyli finansowanie projektów informatycznych. Większość nowych zasobów skierujemy właśnie do tych obszarów. Oczywiście sami nie jesteśmy w stanie sprostać takiemu wyzwaniu. Dlatego stawiamy na współpracę z partnerami handlowymi. Chcemy zainwestować wcześniej, żeby być gotowi na boom, który - jak sądzimy - nastąpi po wejściu do Unii Europejskiej. Obserwowaliśmy uważnie, jak rozwijała się branża IT w innych krajach po akcesji do Wspólnoty. Okazuje się, że wzrost był wówczas bardzo dynamiczny, a sektor informatyczny stał się motorem napędowym gospodarki.
Do 2006 r. zamierzacie zatrudniać 100 osób rocznie. Jak chcecie wykorzystać taką liczbę ludzi?