Ceny miedzi zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie odnotowały wczoraj największe zwyżki od prawie trzech tygodni. Nastroje uczestników tego rynku poprawiły się po ogłoszeniu informacji o pokonaniu epidemii SARS. Oczekuje się bowiem, że ta choroba nie będzie już powstrzymywała wzrostu gospodarczego w Azji, a tym samym można liczyć na wzrost popytu na miedź, zwłaszcza w Chinach. Wzrostowi cen miedzi sprzyjały też spekulacje dotyczące przedłużenia przez koncern BHP Billiton ograniczenia wydobycia rud tego metalu w chilijskiej kopalni Escondida i peruwiańskiej Tintaya. Po południu na londyńskiej giełdzie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące kosztowała 1678 USD, a więc była droższa o 20,5 USD niż na piątkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na złoto taniały wczoraj w Nowym Jorku trzeci dzień z rzędu, gdyż rosnący kurs dolara wobec euro sprawił, że ceny tego metalu wyrażane w dolarach były wyższe dla europejskich inwestorów, co ograniczało ich popyt. Już od trzech miesięcy zmiany ceny złota są wynikiem niemal wyłącznie zmian relacji między kursami dolara i euro. Na nowojorskim rynku Comex uncja złota z dostawą w sierpniu staniała o 1,9 USD, a więc o 0,5%, do 349,4 USD.

Ropa naftowa na wieść o zamieszkach w Lagos rano zdrożała wczoraj o ponad 30 centów, ale po południu jej cena była już tylko o 5 centów wyższa niż na piątkowym zamknięciu. Znowu pojawiły się bowiem nadzieje na rychłe zakończenie strajku generalnego w Nigerii. Strajk ten trwa już tydzień, ale na razie jego skutków nie odczuły ani wydobycie, ani eksport ropy. Cena baryłki ropy Brent z dostawą w sierpniu na giełdzie w Londynie wzrosła po południu do 27,68 USD, z 27,63 na piątkowym zamknięciu.