Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zarządza kilkunastoma wieloletnimi projektami drogowymi. Do jej zadań należy m.in. nadzór nad wydatkami na budowę i remonty dróg.
Zaplecze zamawiającego
Generalna Dyrekcja ogłasza przetargi na inwestycje drogowe i wybiera wykonawców. Stosuje przy tym od wielu lat dość kontrowersyjną praktykę. Żąda mianowicie na własne potrzeby od 1 do 2,5% wartości kontraktu. Odbywa się to w ramach zapewnienia "zaplecza zamawiającego". Zwycięzca przetargu poza zakontraktowanymi robotami, musi dodatkowo wykonać prace na rzecz zleceniodawcy lub przekazać mu wskazane przedmioty. Środki na ekstrazamówienia pochodzą z puli przeznaczonej na budowę dróg. W efekcie powstaje ich mniej. Najwyższa Izba Kontroli kilkakrotnie wnioskowała o zaprzestanie takich praktyk.
Czego potrzebuje GDDKiA?
GDDKiA zażądała od zwycięzców ogłoszonych przez siebie przetargów m.in. domku z bali drewnianych, łodzi motorowej, auta z rocznym ubezpieczeniem i paliwem opłaconym na 30 tysięcy kilometrów. Do prawidłowego zarządzania budową dróg potrzebne były także dwa domki wypoczynkowe wybudowane w ośrodku wczasowym w Cetniewie. Ponieważ drogi w Polsce są kiepskiej jakości, GDDKiA musiała zmienić samochody i nakazała wykonawcom inwestycji zakup m.in. aut terenowych. Spośród 175 spora liczba to Nissany Terrano, Hondy CR-V oraz Toyoty.