Po wybiciu się z kilkudniowej konsolidacji, ograniczanej od góry przez 1250 pkt., wrześniowe kontrakty na WIG20 z łatwością pokonały kolejną barierę podażową na 1260 pkt. i rozpoczęły ostry marsz w górę. W ciągu zaledwie kilku godzin dotarły do kolejnego oporu, zlokalizowanego tuż pod 1330 pkt. Mimo to w trakcie kilku ostatnich dni sytuacja praktycznie się nie zmieniła. Rynek staje się jeszcze bardziej wykupiony. Wykres kontynuacyjny dotarł do kolejnej zapory niedźwiedzi, a na wskaźnikach jeszcze raz tworzą się negatywne dywergencje. Nie ma to jednak znaczenia w obliczu sporej siły kupujących, którzy zdołali podnieść notowania do najwyższego poziomu od roku. Pokonanie istotnego średnioterminowego oporu na wysokości 1260 pkt z nawiązką zredukowało negatywne sygnały, które zaczęły się pojawiać w trakcie wspomnianej konsolidacji pomiędzy 1220 a 1250 pkt. Nie pozostaje więc nic innego, niż tylko trzymanie się przeważających na rynku byków. Można oczywiście wskazać kilka powodów do sprzedaży, ale jak widać, trend jest wystarczająco silny, aby osiągać coraz wyższe poziomy i gra przeciwko niemu może okazać się bolesna.

Cały czas są powody do kupna, ale trzeba pamiętać, że ten pociąg jedzie już dość szybko i także euforyczne wskakiwanie do niego może uszczuplić portfel. Najlepszym momentem na otwarcie długiej pozycji wydaje się więc spadkowa korekta. Jeżeli ta pojawi się na najbliższych sesjach, to bardzo ważny będzie poziom 1250 pkt. Wszystkie przeceny w trakcie trwającego od 4 miesięcy trendu wzrostowego kończyły się w okolicy poprzedzających je szczytów. Gdyby tym razem kupujący nie zdołali utrzymać rynku ponad analogicznym wsparciem, to mogłoby to znaczyć, że dojrzał on już do poważniejszego spadku.