Bez wątpienia, w dalszym ciągu mamy do czynienia z silnym rynkiem byka. Jednak nawet najlepszym i najsilniejszym zawodnikom potrzebna jest chwila przerwy na złapanie kolejnego oddechu, której długość zależy często od włożonego dotychczas wysiłku i zaangażowania. Jeżeli ów wysiłek włożony we wzrosty na warszawskim parkiecie mierzyć skalą obrotów, to można śmiało powiedzieć, że zaangażowanie graczy było bardzo wysokie, a ponieważ do mety jest jeszcze dość daleko, wydaje się, iż nadszedł dogodny moment do zaczerpnięcia owego oddechu. Zakres wzrostów pozwala bowiem wyznaczyć blisko roczna formacja podwójnego dna i wypada on na wysokości ok. 1450-1470 pkt. Do tego poziomu, w mojej opinii, w średnim horyzoncie czasowym zmierza indeks WIG20.

Jak widać, indeks WIG20 ma jeszcze do pokonania dystans ok. 100 pkt. Wczorajsza sesja ma wszelkie znamiona zbliżającej się korekty, mimo iż wczoraj ponownie zostało ustanowione nowe 52 tygodniowe maksimum. O chwilowej zadyszce świadczy m.in. górny cień świecy, który potwierdza znaczenie bariery podażowej znajdującej się na wysokości 1350 pkt., która sygnalizowana była w ten sam sposób już na wtorkowej sesji. Ponadto, wykupienie rynku sygnalizuje już Ultimate Oscillator, który dodatkowo nie potwierdził wczorajszego szczytu.

Jednak nie należy dać się zwieść, gdyż korekta wcale nie musi być głęboka. To nie musi być powrót do przełamanej linii szyi wspomnianej formacji podwójnego dna (1250 pkt.). Dynamika i konsekwencja ostatnich wzrostów pokazuje bowiem, iż mamy do czynienia z bardzo mocnym rynkiem, a na takim korekty zazwyczaj bywają bardzo krótkie i najczęściej kończą się już w pobliżu najbliższego wsparcia. Takie wsparcie (1300 pkt) wyznacza obecnie połowa białej świecy z 7 lipca br. Ponadto, nieco niżej, bo na poziomie 1268 pkt., barierę popytową wyznacza SK-15. Tak więc na powrót indeksu w okolice 1250 pkt. raczej nie można liczyć. Ponadto, należy pamiętać, iż mamy do czynienia z zawodowcami, a tym zazwyczaj wystarcza chwilowe tylko spowolnienie tempa, by nabrać zbawiennego oddechu i ruszyć ponownie do przodu.