Mimo że giełda w Warszawie ma krótką historię, to wyszukiwanie i badanie zjawisk cyklicznych może być opłacalne. Punktem wyjścia do analizy są dwa okresy, w których na GPW najczęściej występowały fale wzrostowe. Chodzi o okres jesienno-zimowy (np. w latach 1999 i 2000) i wiosenno-letni (np. w 1994 roku).
Miesiące szczytów
Na wykresie WIG szczyty najczęściej kształtują się na początku roku (między styczniem a marcem) oraz w lipcu. W tych dwóch okresach indeks osiągnął roczne maksima aż 6 razy: w 1994, 1997, 1998, 2000, 2001 i 2002 roku. Maksymalne wartości wskaźnika wypadały także w innych miesiącach. Cztery razy szczyty pojawiły się w grudniu (w 1991, 1992, 1993 i 1999 roku), a raz w październiku 1996 roku. Należy zwrócić uwagę, że roczne maksima z końca 1993, 1996 i 1999 roku wynikają z tego, że były częścią silnych fal wzrostowych jesień-zima. W 1995 roku, fala wiosna-lato zakończyła się już w maju.
Kiedy sprzedać?
Z przedstawionych w tabeli danych wynika bardzo interesująca prawidłowość. Mianowicie, jeśli na rynku akcji występowały te dwie fale (jesień-zima i wiosna-lato) oraz fala wiosna-lato wynosiła WIG w lipcu wyżej niż fala jesień-zima w marcu, to nawet kupowanie akcji w okresie letnim, czyli po dosyć wysokich cenach, przynosiło inwestorom pokaźne zyski. Pod warunkiem, że nabyte wtedy papiery przez pewien czas przetrzymali. Taka sytuacja miała miejsce 4 razy: w 1993, 1995, 1996 i 1999 roku. Jeżeli inwestorzy kupili akcje spółek wchodzących w skład WIG przy najwyższym jego poziomie w lipcu we wskazanych latach, to w ciągu ośmiu kolejnych miesięcy mogli oczekiwać średniej stopy zwrotu rzędu, odpowiednio: 1268,2%, 45,5%, 29,5% i 36,7%. W trzech przypadkach wyjście z inwestycji w marcu następnego roku, kiedy na wykresie WIG kształtował się szczyt, okazało się lepszą strategią niż trzymanie akcji w portfelu przez kolejne cztery miesiące. Zamykanie pozycji po dwunastu miesiącach w lipcu 1994, 1997 i 2000 roku dało już średnią stopę zwrotu odpowiednio 175,3%, 11,6% i 13,6%. Tylko w 1995 roku zakup akcji i przetrzymanie ich do lipca 1996 roku dało wyższą stopę zwrotu (59,0%) niż pozbycie się papierów już w marcu.
Powtórka z 1995 roku?
Obecne zachowanie indeksu można porównać do tego, jakie miało miejsce w 1995 r. Odwrócenie bessy z lat 1994-1995 rozpoczęło się od ukształtowania formacji podwójnego dna. Dołki wypadły na początku lutego i pod koniec marca, przy czym w obu przypadkach wartość wskaźnika spadła do poziomu niewiele ponad 5900 pkt. Następnie WIG ruszył mocno do góry i w ciągu 1,5-miesiąca zyskał 58,7%, docierając do 9396,9 pkt. Ten poziom był górnym ograniczeniem prawie 9-miesięcznej konsolidacji. Od dołka w grudniu 1995 roku rynek piął się w górę, by w ciągu kolejnych 14 miesięcy dotrzeć do 18 339,4 pkt. Tym samym od marca 1995 roku do lutego 1997 roku WIG zyskał prawie 210%.Z kolei bessa, trwająca od marca 2000 roku do 3 października 2001 roku obniżyła WIG do poziomu 11 564,6 pkt. W ciągu kolejnych prawie 4 miesięcy indeks wzrósł o ok. 41%, do 16 311,6 pkt. Po ponad 4-miesięcznej stabilizacji w okolicach 15 tys. pkt na rynek wróciły spadki. Indeks znalazł się na poziomie 12 582,4 pkt. Te dwie wartości (tzn. 12 582,4 pkt i 16 311,6 pkt) wyznaczyły dolne i górne ograniczenia konsolidacji, która stanowi podstawę wzrostu. W odróżnieniu od 1995 roku, okres jej trwania był dłuższy i wyniósł 21 miesięcy. Na początku lipca br. nastąpiło silne wybicie w górę z tej formacji. Przypomina ono ruch WIG z końca 1995 roku, który wtedy rozpoczął kilkunastomiesięczną hossę. Wybicie z konsolidacji jest bardzo istotne z punktu widzenia analizy technicznej. Zgodnie z nią, pokonanie silnego oporu z początku 2002 roku powoduje, że przekształca się on w silne wsparcie.