Reklama

Tanie tylko hipoteczne

Zmniejszenie ryzyka rynkowego w związku z przyspieszeniem wzrostu gospodarczego przyczyni się do spadku oprocentowania kredytów. Może to nastąpić na szerszą skalę za rok. Być może będziemy wówczas mieli do czynienia z wojną cenową taką, jaką obecnie toczą banki w przypadku kredytów mieszkaniowych i hipotecznych.

Publikacja: 15.07.2003 09:57

- Wysokość oprocentowania nie jest jedynym czynnikiem ograniczającym akcję kredytową - uważa Marcin Jabłczyński, analityk z Deutsche Bank Securities. - Przyczynia się do tego ogólna sytuacja makroekonomiczna, w tym wysoki poziom bezrobocia. Tendencję taką obserwuje się niemal we wszystkich dużych bankach. Jeśli nastąpi stabilizacja na rynku pracy, to jest szansa na wzrost akcji kredytowej. W pierwszej kolejności będzie to dotyczyć kredytów mieszkaniowych. Zdaniem analityka, w tym przypadku banki mają szansę osiągać dwucyfrowe wzrosty, co będzie efektem niskiej bazy do porównań. Przyrost nowych kredytów może wynieść nawet 2-3 mld zł.

Bezpieczne

kredyty hipoteczne

Obecnie stawki oprocentowania kredytów mieszkaniowych w złotych spadły w niektórych przypadkach poniżej 6%. Do niedawna na tak niskie ceny mogli liczyć klienci zadłużający się w walutach obcych. W większości są to oferty promocyjne i ze względu na warunki ich udzielania mogą z nich skorzystać tylko nieliczni klienci. Jednak to dużo mniej w porównaniu z innymi rodzajami pożyczek. Obecnie średnie oprocentowanie kredytów gotówkowych dla klientów indywidualnych wynosi około 15%. Pożyczki hipoteczne i mieszkaniowe są bowiem dużo bezpieczniejsze dla banków, co powoduje, że w sektorze obserwowana jest wojna cenowa. Przykładem jest ostatnia decyzja BZ WBK, który zmniejszył oprocentowanie kredytu mieszkaniowego do 5,49%, po tym jak dzień wcześniej w Pekao spadło ono do 5,55%. Wcześniej jedne z najniższych stawek oferował ING BSK i mBank odpowiednio - 5,75% i 5,95%.

Powodem tych decyzji jest wysoka jakość zabezpieczeń kredytów mieszkaniowo-hipotecznych, którymi są nieruchomości. Zwykle banki traktują je jako jedne z najlepszych gwarancji odzyskania pieniędzy. Udział należności nieregularnych w przypadku kredytów hipotecznych jest minimalny. Tymczasem w przypadku pozostałych kredytów wynosi ponad 20%.

Reklama
Reklama

Spadek oprocentowania

za rok

W ciągu kilku miesięcy przyspieszenie gospodarcze może doprowadzić do zwiększenia popytu i zmniejszenia oprocentowania także innych rodzajów kredytów. - Spodziewam się, że najpierw będziemy mieli do czynienia ze wzrostem popytu na kredyty wśród klientów detalicznych. Mimo wielu deklaracji wyrażających zainteresowanie banków segmentem małych i średnich firm, nadal będą one miały kłopoty z uzyskaniem kredytu. Żeby zmienić podejście do tej grupy klientów, banki potrzebują paru kwartałów stabilizacji i poprawy portfela kredytowego - prognozuje M. Jabłczyński.

Dodaje, że pierwsza fala inwestycji w gospodarce będzie finansowana ze środków własnych. Dopiero za rok ruszy akcja kredytowa dużych firm. Jeszcze większe opóźnienie będzie w przypadku małych i średnich firm. Szansą i jednocześnie impulsem do tego wzrostu może być napływ do Polski funduszy unijnych.

Zdaniem M. Jabłczyńskiego, za rok będziemy świadkami wojny cenowej na rynku pożyczek gotówkowych. W związku z tym w sektorze bankowym będzie się obserwować spadek marży bankowej. - W Polsce marża prawdopodobnie spadnie do około 3 pkt proc., z około 4 pkt obecnie. Problemy z rentownością będą miały mniejsze banki ze ścisłej czołówki, takie nawet jak Millennium czy Kredyt Bank - uważa analityk.

Do wzrostu konkurencji przyczyni się spadek stóp procentowych. Zmusi banki posiadające w portfelach dużo obligacji skarbowych do zamiany ich na kredyty. Działalność ta jest bowiem bardziej rentowna. Obecnie PKO BP ma portfel o wartości 40 mld zł, a Pekao - 20 mld zł. Żeby zmniejszyć te portfele i jednocześnie zachęcić klientów do kredytów, będą one musiały zaoferować niskie ceny. Za nimi prawdopodobnie pójdą inne banki.Ważny zysk, a nie obniżka

Reklama
Reklama

Inne poglądy na przyszłość rynku ma Marcin Materna, analityk z DM Millennium. - Ani w tym, ani w przyszłym roku nie będziemy świadkami tendencji zmierzającej do obniżki oprocentowania wszystkich rodzajów kredytów. Wzrost wolumenów banki będą chciały wykorzystać na poprawę wyników finansowych - uważa. Wyjaśnia, że warunkiem bardziej ekspansywnej akcji na rynku kredytów jest wzrost wartości depozytów, której nie ma. W tej sytuacji banki nie będą miały tanich środków na pożyczanie. - Uważam, że wysokie marże i tym samym wysokie oprocentowanie kredytów dla klientów detalicznych będzie obserwowane nawet za rok, czyli już po wejściu do Unii Europejskiej. Powodem tej sytuacji będzie wciąż wysokie bezrobocie. Dlatego, poza bezpiecznymi dla banków kredytami mieszkaniowymi, nie będziemy obserwować wojny cenowej w przypadku innych kredytów - twierdzi. M. Materna.

Według niego, popularnym sposobem zadłużania stanie się też kredyt na kartach płatniczych. Może to nastąpić w przypadku spadku jego oprocentowania do 15-16%. Dzisiaj skutecznie zniechęcają do tego stawki w wysokości nawet 30%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama