- Wysokość oprocentowania nie jest jedynym czynnikiem ograniczającym akcję kredytową - uważa Marcin Jabłczyński, analityk z Deutsche Bank Securities. - Przyczynia się do tego ogólna sytuacja makroekonomiczna, w tym wysoki poziom bezrobocia. Tendencję taką obserwuje się niemal we wszystkich dużych bankach. Jeśli nastąpi stabilizacja na rynku pracy, to jest szansa na wzrost akcji kredytowej. W pierwszej kolejności będzie to dotyczyć kredytów mieszkaniowych. Zdaniem analityka, w tym przypadku banki mają szansę osiągać dwucyfrowe wzrosty, co będzie efektem niskiej bazy do porównań. Przyrost nowych kredytów może wynieść nawet 2-3 mld zł.
Bezpieczne
kredyty hipoteczne
Obecnie stawki oprocentowania kredytów mieszkaniowych w złotych spadły w niektórych przypadkach poniżej 6%. Do niedawna na tak niskie ceny mogli liczyć klienci zadłużający się w walutach obcych. W większości są to oferty promocyjne i ze względu na warunki ich udzielania mogą z nich skorzystać tylko nieliczni klienci. Jednak to dużo mniej w porównaniu z innymi rodzajami pożyczek. Obecnie średnie oprocentowanie kredytów gotówkowych dla klientów indywidualnych wynosi około 15%. Pożyczki hipoteczne i mieszkaniowe są bowiem dużo bezpieczniejsze dla banków, co powoduje, że w sektorze obserwowana jest wojna cenowa. Przykładem jest ostatnia decyzja BZ WBK, który zmniejszył oprocentowanie kredytu mieszkaniowego do 5,49%, po tym jak dzień wcześniej w Pekao spadło ono do 5,55%. Wcześniej jedne z najniższych stawek oferował ING BSK i mBank odpowiednio - 5,75% i 5,95%.
Powodem tych decyzji jest wysoka jakość zabezpieczeń kredytów mieszkaniowo-hipotecznych, którymi są nieruchomości. Zwykle banki traktują je jako jedne z najlepszych gwarancji odzyskania pieniędzy. Udział należności nieregularnych w przypadku kredytów hipotecznych jest minimalny. Tymczasem w przypadku pozostałych kredytów wynosi ponad 20%.