Już przed sesją silne zachowanie kontraktów na WIG20 sygnalizowało możliwość uderzenia popytu na rynku kasowym. Jak bowiem wytłumaczyć gładkie i zdecydowane pokonanie niedawnego szczytu na wykresie futures, jeszcze przed otwarciem spółek, na poziomie 1329 pkt? Zamknięcie piątkowe było przecież - 1313 pkt. i wszystko czego mógłbym się spodziewać w kontekście dobrej atmosfery na rynkach zachodnich to 1320-25 pkt. A liczba otwartych pozycji w czasie przebijania szczytu nie spadła, czyli nie było to zamykanie pozycji na stopach.
I rzeczywiście, WIG20 otworzył się z 10-cio punktową luką, po to, by natychmiast wspiąć się kolejne 15 pkt, na 1370 pkt. Odbyło się to przy sporym, lecz nie najwyższym wolumenie obrotu - najwyraźniej niedźwiedzie spały. Bykom nie przeszkodziło obniżenie ratingu przez S&P dla Pekao, ani podana o godz. 11.00 informacja o utworzeniu grupy Lotos i odrzuceniu oferty PKN. Z drugiej strony ministerstwo poinformowało, że nie zamierza dokapitalizowywać Kompanii Węglowej akcjami TP, ani KGHM. Minister podał, że dla KW zostanie przekazane do 400 mln PLN w papierach wartościowych, lecz nie chciał podać jakie to będą walory. Jeśli nie wymienione spółki, to które? Z giełdowych dużych spółek w posiadaniu ministerstwa pozostaje jeszcze spory pakiet PKN Orlen i mniejsze ilości Świecia i BPH. Czyżby jednak ekipa rządząca chciała się pozbyć najlepszych stołków w tak lukratywnej spółce jak PKN? Jakoś nie chce się w to wierzyć.
Pomimo znacznych wzrostów atmosfera była dosyć spokojna, a korekty niewielkie, co świadczy wciąż o sile trendu. TP pokonała listopadowy szczyt, a Pekao znalazło się w pobliżu swego historycznego maksimum na 115 zł. Najsilniejsza była Agora, a najsłabszy KGHM. W połowie sesji byki trochę odpoczęły, by w końcówce znów zaatakować. Ujawniły się bariery podażowe: TPSA na 15 zł, a PKN na 22 zł. Stanowią je setki zleceń pracowniczych. Generalnie jednak podaż jest pasywna i w najbliższym czasie należy się spodziewać kontynuacji wzrostów. Najbliższym oporem dla indeksu jest 1400 pkt.