Reklama

Wysoki wzrost gospodarczy

Wicepremier i minister gospodarki Jerzy Hausner prognozuje, że w 2005 roku tempo wzrostu gospodarczego wyniesie 6%, a rok później nawet 7%. Ekonomiści raczej nie wierzą w powodzenie tych planów, ale nie wykluczają, że te prognozy mogą się spełnić. Wzrost taki będzie jednak okupiony skokiem inflacji, wzrostem deficytu na rachunku obrotów bieżących i zaostrzeniem polityki monetarnej RPP.

Publikacja: 19.07.2003 09:35

- Jeżeli chodzi o wzrost gospodarczy, prognozy naszego rządu były takie: 1% w roku 2002, 3% w 2003 roku i 5% w 2004 roku. Potwierdzam to i dodaję: 6% w 2005 roku i 7% w 2006 - stwierdził J. Hausner. Czy ziszczenie się tych prognoz jest realne? Zdaniem ankietowanych przez nas ekonomistów, raczej nie.

Marzenia wicepremiera

W opinii Macieja Relugi, głównego ekonomisty Banku Zachodniego WBK, te prognozy to marzenia wicepremiera. - Chociaż nie można mówić, że jest to zupełnie niemożliwe. Jeszcze do niedawna prognozy wzrostu PKB na ten rok w wysokości 3% wydawały się bardzo mało realne. Tymczasem w świetle ostatnich danych makroekonomicznych wydaje się, że owe 3% jest nawet niedoszacowane i szansę realizacji ma prognoza Grzegorza Kołodko, który mówił o 3,5-proc. wzroście PKB w 2003 roku - powiedział nam M. Reluga. Również Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP, jest zdania, że jest mało prawdopodobne, aby wzrost gospodarczy w 2005 i 2006 roku osiągnął taki poziom. Uważa jednak, że w obecnej sytuacji żaden ekonomista nie stwierdzi kategorycznie, iż ta prognoza nie ma szans na realizację. - Jeżeli nastąpi dawno oczekiwane cykliczne ożywienie w gospodarce światowej, jeżeli wzrośnie napływ inwestycji spowodowany wejściem naszego kraju do UE, a w społeczeństwie zapanują optymistyczne nastroje po akcesji do Unii, to ten wzrost jest możliwy - mówi Ł. Tarnawa. Ponadto, aby marzenia J. Hausnera się spełniły, potrzeba przyspieszenia wstrzymanej właściwie prywatyzacji i przeprowadzenia faktycznej reformy finansów publicznych.

Wzrost nie będzie trwały

Ekonomiści są także zgodni co do tego, że jeżeli nawet uda się zbliżyć w którymś roku do poziomu 7% wzrostu PKB, to takiego wyniku nie uda się utrzymać w dłuższym okresie. Będzie się to też wiązało z poważnymi konsekwencjami, polegającymi na pogorszeniu się innych wskaźników makroekonomicznych. Po pierwsze, zwiększy się deficyt na rachunku obrotów bieżących. Po drugie, wzrośnie inflacja ze względu na wzrost konsumpcji. A nałożenie się tych dwóch czynników oznaczać będzie, że Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe, czym zechce schłodzić gospodarkę, by nie dopuścić do kryzysu walutowego.

Reklama
Reklama

Ekonomiści uważają natomiast za prawdopodobne, że już nawet przy wzroście gospodarczym na poziomie ok. 4-5% PKB możliwe jest trwałe, aczkolwiek bardzo powolne zmniejszanie stopy bezrobocia. - Będą to spadki bardzo niewielkie. Przez długie lata strukturalne bezrobocie w Polsce będzie wysokie - mówi Ł. Tarnawa.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama