Korekty w tak silnym trendzie, z jakim mieliśmy do czynienia przez ostatnie tygodnie, nie są niczym szczególnym. Co więcej, ich brak przez dłuższy czas znacznie zwiększałby ryzyko gwałtownego odwrotu. Fale korekcyjne oczyszczają rynek, gdyż następuje naturalna realizacja zysków. Dają także szansę spóźnialskim, którzy nie załapali się do uciekającego "pociągu" i boją się kupować na szczytach, na dołączenie do trendu po nieco bardziej atrakcyjnych cenach.
Dla techników niezwykle istotne jest jednak określenie, kiedy spadki przestają być tylko korektą, a zwiastują odwrócenie trendu. Aby to się stało, muszą zaistnieć sygnały jego zmiany, np. odpowiednie formacje czy też przebicie linii trendu wzrostowego. Spójrzmy jak przedstawia się sytuacja indeksu 20 największych spółek.
Silny trend wzrostowy WIG20
Po wzroście w trakcie sesji 16 lipca do maksimum na poziomie 1386 punktów, WIG20 stracił podczas korekty ponad 30 punktów. Warto odnotować, iż dzień wcześniej na wykresie świecowym powstał wisielec, który jest zaliczany do formacji zapowiadających odwrócenie trendu. Indeks przebił także najszybszą linię trendu wzrostowego, jednak z uwagi na jej bardzo strome nachylenie, może być to sygnał sprzedaży jedynie dla graczy wybitnie krótkoterminowych. Inwestujący na średni termin nie powinni na razie się w ogóle przejmować, a kolejna linia trendu przebiega dopiero w okolicach 1280 punktów. Wcześniej znajduje się jeszcze psychologiczny poziom 1300 punktów, który zbiega się z połową długiej białej świecy z 7 lipca. Pokonanie tych wsparć mogłoby stworzyć zagrożenie dla średnioterminowych pozycji.
Oscylatory dają