Reklama

Korekta czy odwrócenie trendu?

Po niedawnym mocnym wzroście w ostatnich dniach przyszedł czas na korektę notowań. Najprawdopodobniej wywołało ją osłabienie na zachodnich giełdach. Jednak na razie tendencja zwyżkowa na WGPW nie jest zagrożona.

Publikacja: 19.07.2003 10:09

Korekty w tak silnym trendzie, z jakim mieliśmy do czynienia przez ostatnie tygodnie, nie są niczym szczególnym. Co więcej, ich brak przez dłuższy czas znacznie zwiększałby ryzyko gwałtownego odwrotu. Fale korekcyjne oczyszczają rynek, gdyż następuje naturalna realizacja zysków. Dają także szansę spóźnialskim, którzy nie załapali się do uciekającego "pociągu" i boją się kupować na szczytach, na dołączenie do trendu po nieco bardziej atrakcyjnych cenach.

Dla techników niezwykle istotne jest jednak określenie, kiedy spadki przestają być tylko korektą, a zwiastują odwrócenie trendu. Aby to się stało, muszą zaistnieć sygnały jego zmiany, np. odpowiednie formacje czy też przebicie linii trendu wzrostowego. Spójrzmy jak przedstawia się sytuacja indeksu 20 największych spółek.

Silny trend wzrostowy WIG20

Po wzroście w trakcie sesji 16 lipca do maksimum na poziomie 1386 punktów, WIG20 stracił podczas korekty ponad 30 punktów. Warto odnotować, iż dzień wcześniej na wykresie świecowym powstał wisielec, który jest zaliczany do formacji zapowiadających odwrócenie trendu. Indeks przebił także najszybszą linię trendu wzrostowego, jednak z uwagi na jej bardzo strome nachylenie, może być to sygnał sprzedaży jedynie dla graczy wybitnie krótkoterminowych. Inwestujący na średni termin nie powinni na razie się w ogóle przejmować, a kolejna linia trendu przebiega dopiero w okolicach 1280 punktów. Wcześniej znajduje się jeszcze psychologiczny poziom 1300 punktów, który zbiega się z połową długiej białej świecy z 7 lipca. Pokonanie tych wsparć mogłoby stworzyć zagrożenie dla średnioterminowych pozycji.

Oscylatory dają

Reklama
Reklama

niejednoznaczne wskazówki

Stochastic wygenerował już sygnał sprzedaży, wkrótce można spodziewać się tego samego na RSI. MACD jednak na razie pokazuje, iż mamy do czynienia tylko z korektą i nie sugeruje zamknięcia długich pozycji. Średnie kroczące także jeszcze długo pozostaną w układzie typowym dla hossy.

Oporem jest poziom ostatniego maksimum, czyli 1386 punktów (w cenach zamknięcia 1379 pkt.), a nieco wyżej okolice 1400 punktów.

Trwająca niedawno korekta już w piątek się zakończyła i ruszyliśmy ponownie w kierunku szczytów. Ten wzrost będzie bardzo znamienny, gdyż jeśli nie uda się pokonać maksimów z tego tygodnia, to WIG20 utworzy podwójny szczyt lub szczyt nieco niżej od ostatniego. I to może już być jeden z sygnałów odwrócenia trendu.

Co w dłuższej perspektywie?

Próbując prognozować zachowanie rynku w najbliższych kilku tygodniach warto podeprzeć się teorią fal Elliotta. Najprawdopodobniej jesteśmy obecnie w fali 3, która rozpoczęła się 24 kwietnia. Jeśli WIG20 nie pokona w najbliższym czasie poziomu 1386 punktów, będzie trzeba uznać tę falę za zakończoną. Wtedy fala czwarta może znieść przynajmniej 38,2% fali trzeciej, co zwiastuje spadki do ok. 1280 punktów. Czasami jednak występuje zniesienie 50%, a nawet 68,2%, co odpowiednio oznaczałoby dla WIG20 poziomy 1245 punktów oraz 1215 punktów.

Reklama
Reklama

Taka perspektywa wydaje się niezbyt miła dla posiadaczy akcji, ale trzeba podkreślić, iż następna fala - piąta, może wynieść indeks WIG20 nawet w okolice 1500 punktów. Być może tak się właśnie stanie w okolicach października.

Rzut oka na wybrane spółki

W ostatnim tygodniu na tle całego rynku zdecydowanie wyróżniał się KGHM. Kursowi akcji tej spółki pomaga słabnący złoty oraz wysokie ceny miedzi na światowych rynkach. Po pokonaniu oporów na 14,5 zł oraz 15 zł spółka może wzrosnąć nawet powyżej 17 zł. Czynnikiem ryzyka są stosunkowo małe obroty towarzyszące wzrostowi.

Inne duże spółki, PKN, Pekao i TP, nie prezentują się już tak dobrze. Zbliżyły się do swoich oporów odpowiednio na poziomie 22, 115 i 15 zł, ale ogromna podaż, jaka znajduje się w ich okolicach, nie pozwala kursom na wyjście wyżej. Gdyby udało się pokonać opory, byłby to bardzo silny sygnał kupna, jednak na chwilę obecną szanse na to są coraz mniejsze.OFE dołączają na końcu?

Na razie spadek od ostatnich szczytów nie jest na tyle duży, aby traktować go jako coś więcej niż tylko korektę. O kondycji rynku wiele powie ruch powrotny w kierunku szczytów, który rozpoczął się już w piątek. Na razie nie widać determinacji podaży, ale popyt również nieco odpuścił. Można podejrzewać, że za ostatnimi wzrostami stoją nasze fundusze emerytalne, które już w czerwcu znacznie zwiększyły zaangażowanie w akcje. Stronę podażową mogą stanowić natomiast fundusze zagraniczne, które kupowały nasze walory na pamiętnej sesji 14 maja i późniejszych. Czyżby więc kolejny raz okazało się, że zarządzający OFE sprzedają podczas dołków i kupują na górkach? Jeśli tak, nie wróży to nic dobrego na najbliższe tygodnie. Z drugiej jednak strony, mamy poprawiające się dane makroekonomiczne polskiej gospodarki. Powinny one umocnić trend wzrostowy na giełdzie. I tak zapewne będzie, więc inwestorzy długoterminowi nie muszą się w ogóle martwić

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama