Dziś na temat przyszłości Deawoo-FSO w Warszawie ma rozmawiać zespół roboczy, złożony m.in. z przedstawicieli resortu gospodarki i Agencji Rozwoju Przemysłu. W przyszłym tygodniu ma dojść do spotkania wiceministra gospodarki Jacka Piechoty z szefem ARP Arkadiuszem Krężelem. Może to oznaczać, że w ratowaniu fabryki samochodów realny jest udział agencji. - Potwierdzam, że do spotkań ma dojść. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, jakie rozwiązania będą omawiane. Jedno jest pewne: obecnie ARP nie ma pieniędzy, jakich potrzebuje Daewoo-FSO. Wszystkie fundusze są zarezerwowane dla czterdziestu firm o szczególnym znaczeniu dla rynku pracy, które złożyły u nas programy restrukturyzacji - powiedziała nam Roma Sarzyńska, rzecznik prasowy ARP.

Przypomnijmy, że związki zawodowe działające w Daewoo--FSO chcą, aby ARP pożyczyła żerańskiej fabryce ok. 80 mln zł na spłatę części zadłużenia wobec banków. Dzięki temu fabryka mogłaby normalnie działać, a pozyskany inwestor w ciągu dwóch, trzech lat oddałby pieniądze agencji.

Również dzisiaj ma dojść do spotkania między przedstawicielami wierzycieli Daewoo-FSO, czyli głównie polskimi bankami, a brytyjskim koncernem Rover, który chciałby zainwestować w Warszawie. Rozmowy mają dotyczyć propozycji Rovera, który chciałby wziąć w leasing majątek Daewoo-FSO, zastawiony w bankach, a potrzebny do produkcji samochodów. Większość banków jest gotowa do dalszych rozmów na ten temat. Związki zawodowe uważają jednak, że polskie banki-wierzyciele żerańskich zakładów działają na zwłokę, by doszło do ogłoszenia upadłości fabryki. Dzięki temu swoje roszczenia mogłyby zabezpieczyć, sprzedając zastawiony majątek. Organizacje związkowe grożą, że wyjdą na ulicę, jeżeli w sprawie warszawskiej fabryki nie dojdzie do przełomu. - Mam nadzieję, że w tym tygodniu zapadną jakieś rozstrzygnięcia. Jeżeli nie, będziemy protestować pod siedzibami Ministerstwa Gospodarki i banków-wierzycieli - powiedział nam Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników przy Daewoo-FSO.

Tymczasem jutro ma się odbyć wielokrotnie przerywane i przekładane zgromadzenie akcjonariuszy spółki. Ma zdecydować m.in. o zwolnieniach połowy z ok. 3 tys. ludzi zatrudnionych w Warszawie. Jednak czy podejmie jakiekolwiek decyzje, zależy od wyniku dzisiejszych negocjacji.