Kolejną sesję z rzędu na rynku panuje duży rozdźwięk między spółkami o wysokiej kapitalizacji i tymi, których wartość rynkowa jest mniejsza. W czasie kiedy kursy spółek z WIG20 zgodnie spadają, indeks WIRR, skupiający firmy o najniższej wartości rynkowej, rośnie 15. kolejną sesję. Po wczorajszej zniżce o prawie 30 punktów WIG20 zakończył krótkoterminową konsolidację wybiciem w dół.
Wygląda na to, że rosnące od dłuższego czasu kursy przyciągnęły na giełdę grupę inwestorów indywidualnych. Albo są to ludzie całkiem nowi, albo ci, którzy odeszli z rynku zniechęceni najpierw długim spadkiem, później przedłużającym się marazmem. Bez względu na to, których jest więcej, obawiam się, że ogromna większość niebawem odejdzie z rynku. Szansą na zatrzymanie części z nich byłaby tylko hossa, oparta na mocnych fundamentach. Tymczasem tych brakuje. Owszem, znajdują się pojedyncze firmy, które regularnie zwiększają zyski, ale to nieliczne wyjątki. Na przykład Paged, lider wzrostów w ostatnim czasie, w ostatnich czterech kwartałach (II`02-I'03) stracił 33 grosze na akcję. Fenomen tej spółki przypomina sytuację z Igroup, firmy, której bezpodstawny "wystrzał" z 2 do 18 zł zimą 2000 roku był jednym z ostatnich akordów internetowej hossy. Dziś akcje Igroup notowane są poniżej 1 zł.
Wśród spółek, które notują największe obroty, uwagę zwraca odwrót od banków. Wynik za drugi kwartał 2003 roku Banku Millennium uzmysłowił inwestorom, że trudno jest liczyć na poprawę zysków firm z tej branży. To sprawia, że wysokie wyceny rynkowe (wskaźnik C/Z dla branży wynosi ok. 27 i jest wyższy niż w czerwcu 2002 roku, kiedy wybuchł kryzys związany ze Stocznią Szczecińską) przestają mieć uzasadnienie. Rozmiar, jaki przybrały spadki kursów w przypadku BZ WBK czy Pekao, pozwala przypuszczać, że nie jest to tylko zwykła lokalna korekta w ramach większego trendu wzrostowego. Indeks WIG-Banki stracił w ciągu ostatnich 7 sesji ponad 5% i jest to największy spadek od początku prawie 3-miesięcznej zwyżki.