Bydgoska firma specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu systemów informatycznych dla przedsiębiorstw z branży elektroenergetycznej, telekomunikacyjnej i przemysłowej. Systematycznie rozbudowuje swój potencjał, wchłaniając kolejne firmy. Świadczą one usługi na rzecz sektora użyteczności publicznej. W maju do grupy dołączył rzeszowski Galkom, którego głównymi klientami są zakłady energetyczne. Do końca roku Telmax chce kupić dwie kolejne firmy. - Prowadzimy rozmowy z kilkoma przedsiębiorstwami o bardzo wąskiej specjalizacji - powiedział Krzysztof Masalski, dyrektor biura zarządu Telmaksu. Kierują one swoją ofertę do zakładów ciepłowniczych i wodociągowych. - To bardzo duże i perspektywiczne rynki, które mają ogromne opóźnienia w informatyzacji - uzasadniał podjęcie negocjacji przedstawiciel Telmaksu. Dystans jest jednak bardzo szybko nadrabiany dzięki środkom pomocowym z Unii Europejskiej.
Akwizycje będą finansowane ze środków własnych. - Nie odrzucamy jednak scenariusza, zgodnie z którym w przypadku, gdyby nasze fundusze okazały się niewystarczające, sięgniemy po kapitały zewnętrzne - wskazał K. Masalski.
Hossa giełdowa omija Telmax. Pretekstem do zmiany trendu mogą okazać się wyniki za II kwartał br. Zostaną one opublikowane 4 sierpnia. Przed rokiem w tym okresie spółka miała 4,3 mln zł przychodów ze sprzedaży i 280 tys. zł zysku netto. Teraz kwoty te powiększą się o wyniki Galkomu (jej sprzedaż kwartalna to grubo ponad 1 mln zł). Telmaksowi udało się także w ostatnim okresie podpisać dwa obiecujące kontrakty z zakładami energetyki cieplnej, o których nie informował opinii publicznej. Spółka wdroży tam systemy sprzedaży. - Wśród pokonanych konkurentów były m.in. ComputerLand i ComArch - powiedział K. Masalski.