Cena złota wzrosła w minionym tygodniu o ponad 4%, co było największą tygodniową zwyżką od lutego 2001 r. Od ponad trzech miesięcy cena tego kruszcu zmienia się w zależności od relacji kursów euro do dolara. W piątek wspólna waluta znowu zdrożała w wyniku oczekiwań, że europejskie obligacje dadzą większe zwroty niż amerykańskie papiery skarbowe, co zmniejszyło popyt na dolary. W rezultacie uncja złota zdrożała na nowojorskim rynku Comex do 364 USD, z 356,8 USD dzień wcześniej.
Natomiast większy niż oczekiwano wzrost zamówień na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych umocnił nadzieje na dalszą poprawę koniunktury w amerykańskim przemyśle, co zapowiada zwiększenie popytu na miedź. Jej cena wzrosła w minionym tygodniu o 3%. Po południu w Londynie tona miedzi z dostawą za trzy miesiące osiągnęła półroczne maksimum i kosztowała 1753 USD, a więc o 14 USD więcej niż na czwartkowym zamknięciu.
Ceny ropy naftowej oscylowały w piątek wokół poziomu 28 USD za baryłkę. Zdaniem analityków, głównym czynnikiem decydującym obecnie o cenach ropy, są jej niskie zapasy w Stanach Zjednoczonych. Są one już blisko 28-letniego minimum, odnotowanego w lutym i w marcu br. Dla wyraźnej poprawy tych rezerw konieczne są stałe dostawy z Wenezueli, Nigerii i z Iraku. Tymczasem w piątek w delcie rzeki Niger znowu doszło do zamieszek na tle etnicznym, a w Caracas przed kilku dniami wybuchła bomba w siedzibie państwowego koncernu naftowego. W Iraku wydobywa się niecały milion baryłek ropy wobec 2,5 mln przed wojną i nikt nie podaje już terminu wznowienia jej eksportu. Baryłka ropy Brent z dostawą we wrześniu na giełdzie w Londynie kosztowała po południu 28,08 USD wobec 28,16 USD na zamknięciu dzień wcześniej.