Wicepremier i minister gospodarki potwierdził wczoraj w Sejmie wcześniejszą deklarację o planach redukcji deficytu budżetowego na 2004 r. Zdaniem Jerzego Hausnera, 45,5 mld zł to maksymalny poziom zadłużenia, który Polska jest w stanie sfinansować. Zapowiedział, że rząd do września będzie szukał sposobów, aby zmniejszyć go o 2-3 mld zł.
Według ministra gospodarki, najważniejszym zadaniem, przed jakim stoi jego resort, jest opracowanie planu racjonalizacji wydatków publicznych. Nowa ustawa o finansach publicznych musi likwidować marnotrawstwo i uznaniowość w wydawaniu pieniędzy podatników. Konieczne jest więc stworzenie kilkuletniego planu ograniczania skali transferów socjalnych. Obejmie on reformę systemu ubezpieczeń społecznych rolników, ograniczenie świadczeń przedemerytalnych i uszczelnienie systemu rent inwalidzkich. Plan ma być gotowy we wrześniu. Jerzy Hausner ostrzegł, że brak reform fiskalnych od 2003 roku może spowodować eksplozję długu publicznego w ciągu 2 lat.
- Jest duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że w 2003 roku przekroczymy pierwszy próg 50% długu w relacji do PKB, w 2004 roku bardzo zbliżymy się do 55% i być może go przekroczymy. W roku 2005 zbliżymy się do trzeciego, 60-proc. progu ostrożnościowego i jeśli nie podejmiemy reform już w 2003 roku, to w 2006 przekroczymy go - ostrzega Jerzy Hausner.
Wicepremier uważa, że w takiej sytuacji nie należy podejmować decyzji o wejściu do strefy euro. Ważniejsze jest obecnie zainicjowanie reform, aby umożliwić to kolejnemu rządowi.
- Lata 2004 - 2007 to realna perspektywa tworzenia warunków przyszłego wejścia Polski do strefy euro. To realna perspektywa zmniejszania deficytu budżetowego do takiego poziomu, by rzeczywiście można było w przyszłości podjąć decyzję o wejściu do strefy euro - stwierdził minister gospodarki i pracy.