Fala optymizmu, która w ostatnim czasie popchnęła WIG20 do poziomu prawie 1400 punktów, wczoraj wyraźnie osłabła. Podobnie jak przedwczoraj indeks dotarł bardzo blisko wspomnianego oporu, ale stronie popytowej zabrakło siły, aby zmierzyć się z tą barierą. Nie mogło być zresztą inaczej, skoro tym razem do góry nie ruszył szeroki rynek, ale głównie TP, wspomagana jedynie niewielkim wzrostem pozostałych blue chipów. Inwestorzy za walory narodowego operatora płacili w pewnym momencie nawet po 15,25 zł, ale gwałtowny atak podaży nie pozwolił na trwałe pokonanie granicy 15 zł, która dla akcji TP wydaje się kluczowa.
Trudno w tej chwili ocenić, czy mamy do czynienia z lekką zadyszką rynku, po której inwestorzy powrócą do napełniania swoich portfeli akcjami, a WIG20 pokona opór na poziomie 1400 punktów, czy też może indeks wykreśli formację podwójnego szczytu, po której wyhamowania spadków należałoby spodziewać się dopiero w okolicy 1300 pkt. Pewne jest natomiast, że po wczorajszej sesji wiele spółek będzie miało bardzo nieciekawe wykresy, zapowiadające raczej realizację tego drugiego scenariusza. Jedną z przyczyn nagłego spadku zainteresowania zakupami na giełdzie jest z pewnością obawa o rozwój sytuacji w USA po wtorkowych informacjach o nieoczekiwanym pogorszeniu się nastrojów amerykańskich konsumentów. Dane takie stawiają znak zapytania, obok prognoz Fed, dotyczący perspektyw gospodarki USA w dwóch ostatnich kwartałach tego roku.
W kraju inwestorzy poznali wysokość planowanego deficytu budżetowego, który nawet po pewnych sztuczkach księgowych jest wyższy od tegorocznego o ponad 10%. Minister Hausner oznajmił, że za trzy lata dług publiczny może osiągnąć 60% PKB, co zgodnie z konstytucją oznacza przymus równoważenia kolejnego budżetu. Kto wie, czy nie jest to jedyna szansa, aby zmusić naszych polityków do racjonalnych decyzji?
Zwróć uwagę:
Orbis - na wczorajszej sesji walor zszedł do poziomu 20,40 zł, co wydaje się ceną dość atrakcyjną, zwłaszcza że wsparcie przy 20 zł wygląda solidnie.