Fundusz SEB 2 Obligacji i Bonów Skarbowych zarobił od początku roku 6,1% (dane do końca lipca). To ponaddwukrotnie więcej od średniej stopy zwrotu osiągniętej przez pozostałe podmioty obligacyjne (2,6%). Według zarządzającego, Piotra Zagały, jest kilka powodów dobrego wyniku. - Po pierwsze w odpowiednim momencie sprzedaliśmy kupione wcześniej obligacje o długich terminach do wykupu. Po drugie osiągnęliśmy wysokie zyski z inwestycji w papiery denominowane w walutach obcych - wylicza P. Zagała. Fundusz lokuje w euroobligacje i papiery dolarowe polskiego rządu, a także obligacje rządowe i najbezpieczniejsze papiery korporacyjne ze strefy euro. Na koniec pierwszego półrocza ok. 20% portfela stanowiły polskie obligacje w euro i w dolarach. Zarządzający zapewnia, że inwestorzy nie ponoszą ryzyka kursowego.
Znacznie gorzej od konkurencji wypada natomiast drugi fundusz dłużny - SEB 5 Obligacji Skarbowych. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku zyskał zaledwie 0,2%. TFI reklamuje swój produkt jako alternatywę do lokat bankowych. Tymczasem na odnawialnej lokacie miesięcznej w złotych można było od początku roku zarobić ok. 2% (odsetki zmienne).
- Fundusz ten pod koniec czerwca zmienił politykę inwestycyjną. Wcześniej lokował w instrumenty rynku pieniężnego. Termin przekształcenia był pechowy, bo wypadł wtedy, gdy ceny obligacji zaczęły gwałtownie spadać - wyjaśnia zarządzający. Wcześniej SEB 5 był dostępny tylko dla osób prawnych, teraz jego klientami mogą być też osoby fizyczne.
SEB 5 inwestuje w papiery o dłuższych okresach do wykupu. Średni termin zapadalności jest dwukrotnie większy niż w przypadku SEB 2, gdzie wynosi on nieco powyżej roku (fundusz ten odnosi swoje wyniki do rentowności rocznych bonów skarbowych).
Zarządzający nie traci jednak nadziei. - Gdy nastrój na rynku obligacji poprawi się i ceny zaczną rosnąć, ten fundusz będzie jednym z najlepszych na rynku - zapewnia P. Zagała.