UBS zdecydował się silniej zaangażować w operacje na światowym rynku walutowym po bolesnych doświadczeniach z 1999 r. Wówczas to największy szwajcarski bank stracił aż 700 mln USD na inwestycji w fundusz hedgingowy Long-Term Capital Management. Zarząd podjął więc decyzję o zaangażowaniu banku w mniej ryzykowną działalność, taką jak bankowość prywatna (kompleksowa obsługa finansowa najzamożniejszych klientów) czy właśnie obsługa operacji na rynkach walutowych.
Trzykrotny wzrost
Według szacunków magazynu "Euromoney", udział UBS w światowym rynku operacji walutowych wzrósł od 2001 r. aż trzykrotnie, do obecnych ok. 11,5%. Jeśli tendencja ta utrzyma się do końca roku, to szwajcarski bank po raz pierwszy zdystansuje dotychczasowego lidera - amerykańską grupę finansową Citigroup, która na koniec ub.r. miała największy udział w tym rynku - nie przekraczający jednak 10%. Traderzy walutowi zwykle pobierają od transakcji prowizję w wysokości 1/100 pkt. proc. Dla UBS oznacza to dzienne wpływy rzędu 5 mln USD.
Sukces dzięki komputerom
Tajemnica sukcesu UBS na rynku walutowym leży - zdaniem obserwatorów - we wdrożeniu odpowiedniego, nowoczesnego systemu handlu. Szwajcarzy postawili na komputeryzację. Około 70% wszystkich transakcji UBS prowadzi właśnie przy wykorzystaniu nowoczesnego sprzętu, podczas gdy średnia dla branży wynosi ok. 40%. Flagowym produktem szwajcarskiego banku jest system obrotu walutami Fx2B, który znacznie przyspieszył porównywanie zleceń kupna i sprzedaży na rynku. Bardzo dobrym posunięciem było uruchomienie nowoczesnego centrum handlu w USA. W Stamford, w stanie Connecticut, Szwajcarzy zbudowali ogromną halę o powierzchni dwóch boisk piłkarskich, gdzie przy wykorzystaniu nowoczesnego sprzętu komputerowego 1400 dealerów prowadzi operacje nie tylko dotyczące rynku walutowego, ale również akcji czy obligacji. Dzięki temu odebrali znaczną część amerykańskiego rynku Citigroup.