Najbardziej kapitałochłonne są banki. W grupie ta działalność szybko się rozwija, a to wiąże się z koniecznością zwiększania kapitałów.
Ile General Electric zamierza zainwestować w najbliższych latach, w Polsce lub regionie?
Nie ma sprecyzowanej kwoty. W GE działa dziesięć różnych działów i każdy widzi potencjał rozwojowy regionu. Inwestycje zatem mogą być duże. Nie jesteśmy przy tym ograniczeni jakimś konkretnym pułapem inwestycyjnym. Mamy spory zasób gotówki, dlatego nie będzie z tym problemów.
Czy rynek polski nadal jest dla GE atrakcyjny?
GE zwraca uwagę na infrastrukturę, uregulowania prawne. Dziś te sprawy w Polsce nie budzą wątpliwości. Teraz najważniejsza jest jakość pracowników - ich wykształcenie i możliwości. Pod tym względem Polska spełnia nasze oczekiwania. Drugi powód, dla którego od nowa przyglądamy się rynkom środkowoeuropejskim, to fakt bliskiego wstąpienia państw regionu do Unii Europejskiej. Rozszerzenie Unii przyniesie stabilizację regionu, przyczyni się do napływu różnego rodzaju funduszy i w konsekwencji go ożywi. Myśląc o nowych przedsięwzięciach zwracamy uwagę na ich konkurencyjność. Chciałbym zauważyć, że region Europy Środkowowschodniej nie jest już tak konkurencyjny, jeśli chodzi o koszt siły roboczej, jak kilka lat temu. Teraz taniej jest w Azji. Jednak ma on coś, co trudniej znaleźć w innych częściach świata - bardzo wykształconych ludzi. GE ma w Polsce dwa centra projektowe - silników lotniczych i oprogramowania dla systemów zabezpieczeń i ochrony. Takich miejsc nie można zlokalizować w każdym miejscu. Wymagają one wyszkolonej kadry. To duży potencjał Polski, który może przesądzić o kolejnych inwestycjach. I my go bardzo doceniamy.
W jakie segmenty polskiej gospodarki General Electric ma zamiar zainwestować?