Reklama

Epidemia masochizmu

Publikacja: 12.08.2003 10:01

Porozmawiajmy o publicznej kasie. Z pozoru sprawa wydaje się wręcz porażająco prosta. Poza chyba jednak rzadkimi przypadkami dewiacji, każdy normalny człowiek nie ma nic przeciwko temu, by być zdrowym i bogatym. Za to zdecydowanie nie chcemy chorować i biedować. Logicznie myśląc podobnymi przesłankami powinny kierować się całe grupy ludzi i społeczeństwa. Tymczasem z obserwacji świata, i to nie tylko nam najbliższego, można wnioskować, iż coraz szersze kręgi zatacza epidemia masochizmu, autodestrukcji i zwykłej głupoty. Okazuje się bowiem, że zastanawiająco wiele osób chyba chce chorować czy klepać biedę. Gdyby to był tylko wyłącznie ich problem, to problemu owego by nie było. Niestety, autodestrukcyjne ciągoty jednych pociągają za sobą poważne kłopoty drugich.

Wiem, wiem - wstęp trochę mętny. Wyjaśniam więc - mówię o postawie prezentowanej przez przygnębiająco wielu polityków wobec coraz poważniejszej choroby naszego państwa, jaką są tarapaty finansów publicznych. Mówię o postawie braku odpowiedzialności za państwo. O chowaniu głowy w piasek. O zaniechaniu reform. O schlebianiu publicznym gustom, które często nie mają nic wspólnego ani ze zdrowym rozsądkiem, ani z długofalowymi interesami osób chwalących puste gesty politycznych "janosików". I o zwykłej głupocie.

Logika, taka przyziemna logika, powinna skłaniać wszystkich zainteresowanych - to znaczy NAS wszystkich - do przyznania priorytetu najwyższego uprzywilejowania programowi naprawy finansów publicznych.

Tymczasem, jak czytam ostatnio, większość posłów nie chce żadnych reform. Kwestia zwiększania długu publicznego traktowana jest tak, jak gdyby nie było to zjawisko realne. I jakby nie groziło zmarnowaniem ciężkiej harówy milionów ludzi.

O co więc chodzi? O to, by nie wciągnąć Polski i Polaków w pułapkę zadłużenia, z której wychodzić trzeba będzie latami. O to, by nie ulegać bezczelnym zaklęciom szarlatanów, opowiadających wierutne bzdury o rzekomo prostych metodach radzenia sobie z bez wątpienia trudną sytuacją. Chodzi też o to, by bardzo szybko podejmować decyzje, które być może nie spodobają się tzw. szerokiej publiczności. Ale które, w dłuższej perspektywie, wyjdą wszystkim na zdrowie.

Reklama
Reklama

Lepiej być zdrowym i bogatym. Nie wierzcie Państwo tym hochsztaplerom, którzy twierdzą, że jest odwrotnie. I nie pozwólcie na to, by ktokolwiek skazywał Was na chorobę. Także na chorobę finansów publicznych. Przez którą wszyscy będziemy musieli klepać biedę.

Autor jest inwestorem giełdowym. Powyższy tekst jest wyłącznie wyrazem osobistej wiedzy i poglądów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama