Reklama

Polowanie na misie

Publikacja: 16.08.2003 10:46

Niedźwiedzie są, zdaje się, pod ochroną. Najwyraźniej jednak nie u nas. Polowanie trwa w najlepsze. Trup się ściele gęsto.

Trach... i misio leży. Krew się leje. Dobrze tak bydlakowi. Prześladował okolicę od ponad dwóch lat. Trach i kurs leci, i leci... Niedźwiedzie, wystraszone, pochowały się w matecznikach. Nie uświadczysz ich, drogi Czytelniku, nawet w rezerwatach, gdzie niegdyś paradowały dumnie, drwiąc sobie z myśliwych. PIA Piasecki, Atlantis, niektóre Mostostale i wiele innych - kiedyś roiły się od misiowatej zwierzyny. Teraz czasem tylko przemknie rozwścieczony kudłacz. A poza tym nic - pustki. Niektórzy strzelają już na wiwat. Aż do wyczerpania amunicji...

Myśliwych przybywa. Pojawiają się nowi i wracają starzy. Nawet ci, którzy odwykli już od noszenia strzelby. Jedni walą bezpośrednio z zakurzonych fuzji. Inni liczą na zawodowych Wojskich, nie bacząc na celność ich dotychczasowych strzałów. Niektórzy chcą się u nas zapisać do łowieckiej braci. - Halo, czy tu Parkiet? - Owszem - odpowiadam przyjaźnie, wietrząc bratnią, inwestorską duszę. - Chciałbym zapolować. Mam na oku takiego "chemicznego" zwierza. Jak pan myśli, można ustrzelić? - Nie doradzam myśliwym - ucinam krótko. - No, ale jak pan myśli, nie za słaby? Jakoś, kurczę, nie rośnie. Może za chudy, co? - dopytuje mój rozmówca. - A co Pan ma na myśli? - pytam zaciekawiony. - No, kondycję, oczywiście - odpowiada. - Wyniki mogę Panu podać, ale wnioski musi Pan sam wyciągnąć - mówię pojednawczo. - No tak, ale widzi pan, wyprzedałem trzódkę. Mam więc nieco paszy i chciałbym coś złowić. Tylko, no nie wiem, co... - mówi nieco już zniecierpliwiony. - Przykro mi. Musi Pan podjąć decyzję na własną odpowiedzialność i na własne ryzyko. - No, ale niech Pan powie, ta zwierzyna, no ta, o której wspomniałem, urośnie, co? Nie za słaba? - Powtarzam: nie udzielam tego typu rekomendacji. - Aha, znaczy, że za słaba - słychać rozczarowanie w głosie mojego rozmówcy.

Każdy szuka dorodnej sztuki. Najlepiej nie draśniętej jeszcze przez myśliwych. Wtedy trofeów dzielić przecież nie trzeba i splendor większy. Jestem pewien, że mój rozmówca wyruszył na łowy. Trudno usiedzieć w chałupie. Nagonka trwa przecież w najlepsze.

Nic dziwnego, że spłoszona zwierzyna czuje się skołowana. Sama patrzy, jak by tu się wystawić na strzał. - Halo, witam pana. Pomyślałem, że zadzwonię. Podzielę się dobrymi informacjami - mówi jeden z szefów zapomnianego przez myśliwych rezerwatu. - Czy zwrócił Pan uwagę na nasze osiągnięcia. Tu nam rośnie i jeszcze tu, to całkiem dobrze już wygląda - wylicza rzeczowo. - To chyba warto odnotować, co? - to dla niego pytanie retoryczne, oczywiście.

Reklama
Reklama

Tylko pana O. mi szkoda. Tkwił na ambonie, kiedy niejednego wypłoszył z niej chłód bessy. Nie straszne mu były grasujące bezkarnie niedźwiedzie. Walczył z nimi z godną podziwu determinacją. Codziennie się dowiadywał, co słychać w najbardziej egzotycznych rezerwatach. - Proszę pana, będzie dzisiaj jakiś komunikat z 4Media? - pytał z nadzieją w głosie. - Sam chciałbym wiedzieć. Tyle spraw wymaga wyjaśnienia... - odpowiadałem. - No, zawsze coś pan tam wie - nie dawał za wygraną pan O. - To, co wiem, jest w artykułach - przekonuję. - A jak pan ocenia, przetrwają sezon? Rozmnożą się? - dopytywał. - Przykro mi, nie wiem. Podaję fakty. Proszę samemu je ocenić. - No tak, no tak, ale... No to może przynajmniej w Pażurze albo Oceanie... - Pażur to już inna bajka. Proszę spytać kolegi - odpowiadałem uprzejmie.

Nie chcę oceniać strategii pana O. Nie był wybredny. Nie narzekał, że futro wyliniałe, że kły spróchniałe i ogon podkulony. Brał na muszkę rozmaite ścierwo. Nie wiem, czy poległ, rozszarpany przez rozjuszonego niedźwiedzia. Mam nadzieję, że w najgorszym wypadku liże rany i wróci do gry.Tak to jest w naturze - czasem polowanie się udaje, czasem nie. Cieszy mnie łowieckie święto. Bardzo. Cieszą strzeleckie popisy. Trzeba tylko uważać, by z myśliwego nie stać się zwierzyną. Bo i ranny niedźwiedź potrafi się łapą odwinąć, kości pogruchotać. I z polowania nici. A przecież sezon dopiero się rozpoczął.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama