Zniszczenie przedstawicielstwa ONZ w Bagdadzie i krwawy zamach w Jerozolimie zwiększyły atrakcyjność złota jako bezpiecznej lokaty kapitałów, zwłaszcza wśród inwestorów z Bliskiego Wschodu. W Londynie kruszec ten kosztował w środę po południu 364,45 USD za uncję wobec 362,05 USD w piątek.
Natomiast międzynarodowy rynek naftowy nie zareagował na wtorkowe zamachy bombowe, gdyż inwestorzy przyzwyczaili się do takich wydarzeń i skupiają uwagę na konkretnych informacjach dotyczących podaży oraz popytu. Wczoraj czekano na raport o stanie zapasów ropy w USA oraz oceniano możliwości eksportowe Iraku. Podejmowane w tym kraju starania, aby wyraźniej zwiększyć dostawy, napotykają wciąż poważne trudności. Obecnie trwa naprawa uszkodzonego rurociągu, który prowadzi do tureckiego portu Ceyhan. Tymczasem, wraz ze zbliżającym się sezonem zimowym na półkuli północnej, uwaga uczestników rynku kieruje się coraz bardziej w stronę oleju opałowego. Produkcja tego paliwa w USA jest mniejsza niż przed rokiem, gdyż jego cena, wyższa obecnie niż gazu ziemnego, ogranicza popyt.
W tych warunkach ceny ropy wahały się w środę w wąskim przedziale i w Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w październiku płacono po południu 28,58 USD wobec 28,47 USD w końcu zeszłego tygodnia.
Miedź staniała nieznacznie ze względu na obawy, że gospodarka amerykańska rozwija się zbyt wolno, aby pobudzić popyt ze strony przemysłu. Wskutek wyprzedaży przez fundusze inwestycyjne cena tego metalu w kontraktach trzymiesięcznych spadła w Londynie do 1758 USD za tonę, z 1761 USD w piątek.