Już na początku piątkowej sesji WIG20 przełamał opór na poziomie szczytu z kwietnia 2001 r. Bardziej skuteczna okazała się luka bessy z lutego 2001 r. W trakcie sesji indeks prawie ją zamknął, ale później nastąpił odwrót. W rezultacie piątkowa świeca ma długi biały korpus, ale i knot u góry obrazujący końcowe osłabienie. Przyśpieszenie wzrostu oraz eksplozja obrotów podczas dwóch ostatnich sesji mogą oznaczać, że do zakupów przystąpili ci inwestorzy, którzy do tej pory czekali na korektę, a teraz doszli do wniosku, że żadnej korekty już nie będzie. Za taką interpretacją przemawia silny wzrost WIGOMETRU. Ten wskaźnik nastroju od początku czerwca znajdował się znacznie poniżej zera, a teraz osiągnął dodatnią wartość. Jeśli taka interpretacja jest prawdziwa, to osłabienie z ostatniej godziny piątkowej sesji powinno być wstępem do nieco większej korekty.

Najbliższym wsparciem jest piątkowa luka hossy z dolnym ograniczeniem na poziomie 1472,5 pkt. Bardziej istotny może się jednak okazać szczyt z 28 stycznia 2002 r. na poziomie 1486 pkt. Niezależnie od tego, czy poważniejsza korekta wystąpi tym razem czy też nie, na dłuższą metę nie widać końca wzrostów. Do niedawna dynamika hossy trochę się zmniejszała, skutkiem czego na RSI i MACD powstały negatywne dywergencje. Po ostatnich sesjach gołym okiem widać jednak, że nie ma mowy o spadku impetu, a negatywne dywergencje zostały przełamane. Jest to optymistyczne, ponieważ ważne punkty zwrotne na naszym rynku na ogół są poprzedzone dywergencjami.

Podobnych wniosków dostarcza wykres tygodniowy, na którym mamy serię coraz dłuższych białych korpusów świadczących o wzroście, a nie spadku impetu. Jak w takim razie powinien wyglądać koniec obecnej hossy? Raczej nie będzie to formacja V, czyli nagłe przejście od szybkiego wzrostu do krachu. Takie zachowanie byłoby zupełnie nietypowe dla WGPW. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że pierwszym etapem tworzenia się wierzchołka będzie głęboka korekta, która "przetrąci kręgosłup" hossie. Po jej zakończeniu powinna nastąpić kontynuacja wzrostu, ale mniej dynamiczna (dywergencje), z mniejszymi obrotami i powszechnym przekonaniem o nieuchronności wzrostów.