China Life, spółka znajdująca się w rękach skarbu państwa, kontroluje około trzech piątych chińskiego rynku ubezpieczeń na życie. Pierwotnie planowała sprzedać akcje za około 2 mld USD, przede wszystkim na rynku w Hongkongu, ale ostatecznie zwiększyła wartość emisji. - W ubiegłym roku i w pierwszej połowie br. nasze wyniki finansowe były tak dobre, że nasi doradcy poradzili nam, żebyśmy zwiększyli wartość oferty i to aż o 50% - powiedział podczas wczorajszej konferencji prasowej Wang Xianzhang, prezes China Life. Doradcami chińskiej spółki przy IPO są miejscowa instytucja China International Capital oraz zagraniczne: Citigroup, CS First Boston i Deutsche Bank. W ub.r. koncern zarobił 100 mln USD, a wpływy ze składek wyniosły 15,6 mld USD. Obecnie wartość aktywów China Life szacuje się na 36,5 mld USD.

Chińskie koncerny ubezpieczeniowe, takie jak China Life czy jeden z głównych rywali Ping An Insurance, poszukują nowego kapitału, aby umocnić swoją pozycję przed wprowadzaną przez rząd reformą systemu ubezpieczeń. Niebawem towarzystwa asekuracyjne zastąpią władze na rynku ubezpieczeń zdrowotnych. W kraju liczącym 1,3 miliarda obywateli jest to bardzo poważne wyzwanie. - China Life musi przeprowadzić IPO i zdobyć nowy kapitał. W branży ubezpieczeniowej jest tak, że we wstępnej fazie rozwoju spółki bardzo potrzebują nowych środków - powiedział Bloombergowi Andrew Salton z funduszu Standard Life w Hongkongu, dodając, że inwestorzy powinni się zainteresować walorami chińskiego potentata, ponieważ branża asekuracyjna ma bardzo dobre perspektywy długoterminowe. Dotyczy to zwłaszcza potentatów chińskich. Tamtejszy rynek ubezpieczeniowy w ciągu ostatnich trzech lat powiększył się o około jedną trzecią. W ub.r. tamtejsze towarzystwa odnotowały wpływy ze składek w wysokości 305,3 mld juanów (3,7 mld USD) o 45% wyższe niż rok wcześniej.

Dokładna data debiutu China Life na giełdzie w Hongkongu nie jest jeszcze znana.