Prezesom spółek wchodzących w skład indeksu FT-SE 100 wypłacono premie w średniej wysokości 552 tys. funtów (867 tys. USD), a ich zarobki razem z pensjami wzrosły do 1,2 mln funtów w ub.r. Największe premie dostali prezes Man Group Stanley Fink, 3,3 mln funtów, i szef Schrodersa Michael Dobson - 2,7 mln funtów.

27 spółek wypłaciło większe premie roczne swoim prezesom, mimo że ich sytuacja finansowa pogorszyła się. Premie stanowiły w ub.r. 88% podstawowych pensji, które wzrosły średnio o 9,4%, do prawie 627 tys. funtów. Największa rozbieżność między wysokością premii a kondycją spółki wystąpiła w Aviva, drugim co do wielkości w Wielkiej Brytanii towarzystwie ubezpieczeniowym (dawnym CGNU). Premia prezesa Richarda Harveya wzrosła ponad-dwukrotnie do 660 tys. funtów, podczas gdy spółka miała 551 mln funtów straty wobec 242 mln funtów zysku rok wcześniej. Kurs jej akcji spadł o 48%. Prezes BG Group, byłego monopolisty w dostawach gazu ziemnego, Frank Chapman dostał 550 tys. funtów premii, a więc o 125% więcej niż przed rokiem i o 11%, do 538 tys. funtów, wzrosła jego pensja. Zysk spółki spadł w ub.r. o 30%, a kurs jej akcji o 4%.

- Wynagrodzenia szefów spółek stały się już oczywistą groteską - powiedział agencji Bloomberga Richard Burns, odpowiedzialny za inwestycje w firmie Baillie Gifford & Co.

12 prezesów największych brytyjskich spółek otrzymało niższe premie, mimo że zyski ich firm wzrosły. Na przykład premia Luca Vandevelde'a, prezesa firmy Marks & Spencer, zmniejszyła się o ponad połowę, do 617 tys. funtów, a zysk spółki wzrósł ponad-trzykrotnie w roku finansowym zakończonym 29 marca.

Wzrost pensji i premii prezesów największych spółek giełdowych był pięć razy większy od wzrostu średniej płacy w Wielkiej Brytanii.