Po piątym kolejnym wzroście notowania kontraktów wrześniowych na WIG20 osiągnęły 1610 punktów. Ta bardzo korzystna dla posiadaczy długi pozycji statystyka nie oznacza wcale, że na rynku nie ma podaży. Na miejsce tych, którzy "polegli" w walce z trendem wzrostowym, natychmiast pojawiają się nowi. Na czterech ostatnich sesjach notowania kończyły się znacznie poniżej dziennych maksimów. Wczoraj śródsesyjny spadek wyniósł aż 33 punkty. Biorąc pod uwagę tylko 3-puntkowy wzrost notowań w stosunku do wtorkowego zamknięcia, było to najmocniejsze uderzenie podaży w tym miesiącu. To wcale nie znaczy, że już pora zajmować krótkie pozycje. Na razie żadne sygnały sprzedaży nie padły, na wykresie nie widać też formacji zapowiadających spadek. Wykres kontynuacyjny w dalszym ciągu znajduje się w znacznej odległości od średniej z 15 sesji (135 punktów), która do pewnego momentu bardzo dobrze oddawała tempo wzrostu. Bez spadku poniżej tej średniej trudno wyobrazić sobie zaangażowanie po "krótkiej" stronie. Wprawdzie negatywne dywergencje pojawiają się co pewien czas na wykresach wskaźników technicznych (Ultimate od czterech sesji spada), ale dużą niewiadomą w przypadku tego typu sygnałów jest to, że nie jest jasne, po którym kolejnym następuje zmiana trendu.
Na wykresie kontynuacyjnym kontraktów ukształtowała się długoterminowa formacja podwójnego dna z linią szyi na 1464 pkt. Wybicie z niej potwierdził rosnący wolumen, w dalszym ciągu nie wystąpił natomiast ruch powrotny. Na jej podstawie można prognozować zasięg wzrostu w okolice 1900 punktów. Na tej podstawie można przypuszczać, że w najbliższym czasie w dalszym ciągu bardziej zyskowne będą długie pozycje.