W październiku długi ZUS wobec klientów funduszy emerytalnych ma przejąć Skarb Państwa, który zamieni je na obligacje i będzie przekazywał OFE za pośrednictwem Zakładu. Od tych kwot będą pobierane takie same opłaty, jak od składek przesyłanych na bieżąco. Bez względu więc, czy będą to składki, czy obligacje - ZUS zainkasuje 0,8%. I to mimo faktu, że to on odpowiada za opóźnienia. W rezultacie - dodatkowo na tym zarobi.
Dlaczego? Długi Zakładu pochodzą z lat 1999-2001. Wtedy zwykle pobierał on niższą opłatę - 0,74-0,76%, w zależności od roku. Od pewnego czasu jednak ZUS pobiera 0,8% i na dodatek posłowie zapisali, że ma to być stały poziom prowizji. Oznacza to, że gdyby ZUS przekazywał składki na czas, potrąciłby sobie ok. 74-76 mln zł od kwoty prawie 10 mld zł, jakie ma oddać. Tak weźmie o 4 mln zł więcej.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku PTE. Z chwilą uruchomienia funduszy emerytalnych PTE zapisały w statutach, że na początku będą pobierać wysokie opłaty, a potem - wraz z upływem czasu - będą je obniżać dla poszczególnych klientów.
W niektórych przypadkach wynosiły one 10%. Jednak ze względu na problemy ZUS-u z systemem informatycznym, składki te nie zostały przesłane. Klienci OFE swoje pieniądze mają dostać dopiero obecnie. Nastąpi to prawie równocześnie z tym, gdy w życie wejdzie znowelizowana ustawa o funduszach emerytalnych, która obniża prowizję od składki do 7% w 2004 roku. W rezultacie - wg szacunków - przychody PTE będą o ok. 30 mln zł niższe, niż gdyby pieniądze zostały przesłane w terminie.
Stracić mogą także klienci. Przykładowo - gdyby klient PTE CU dostawał swoje składki na czas, to od 2001 roku płaciłby tylko 4% prowizji. Jeśli jednak wskutek bałaganu ZUS przestał przesyłać jego składki na dłużej niż rok, jest traktowany tak samo jak nowy członek - czyli płaci 10% prowizji. Oznacza to stratę ok. 6% składki emerytalnej. Jednak w tym przypadku klienci mają szansę na odzyskanie tych pieniędzy. Pod warunkiem, że będą w stanie udowodnić, iż to z winy ZUS nie dostali swoich pieniędzy.