Obserwując cały bieżący tydzień, a także zakończenie ubiegłego, można było z całkiem dużym prawdopodobieństwem przewidywać wystąpienie korekty spadkowej. Powrót giełdy na czołówki gazet i serwisów informacyjnych, a przede wszystkim sygnały techniczne świadczące o zbliżającym się przesileniu, były doskonałymi wskazówkami.

Idąc dalej, zatrzymanie zwiastowało pchanie rynku w górę przy znaczącym udziale zamykających krótkie pozycje inwestorów, malejący na wielu akcjach wchodzących w skład indeksu WIG20 obrót, połączony z pełną realizacją przewidywanych ruchów wzrostowych czy dotarciem do oporów technicznych (patrz odpowiednio: ComArch 55 zł - wybicie z trójkata symetrycznego, Millennium - waga oporu na 3,09 zł).

Teoretycznie, po ostatnich wzrostach, mogłoby się wydawać, że droga do 1770 pkt została otwarta. Szczególnie że jakimś cudem kontrakty wybiły się ponad podażową linię kanału trendowego, którego szerokość to prawie 500 pkt. Jego dolna linia łączy dna z 2001 r., drugiej połowy 2002 r. i początku tego roku. Górna jest do niej równoległa i zaczepiona jest wyłącznie o wierzchołek ze stycznia 2002 roku. W czwartek rynek wykonał ruch powrotny do formacji, jednak nie chce mi się wierzyć, że na skutek wybicia dynamika trendu zostałaby utrzymana, i to w perspektywie kolejnych 500 pkt.

Na razie zasięg spadku - w odniesieniu do skali wzrostu - jest praktycznie żaden. Rynek jest bardzo silny (lub za takowy chce uchodzić), ale w każdej chwili można się spodziewać pogłębienia zniżki do poziomu 1490 pkt.

MACD dał w swoim czasie doskonały sygnał do powiększania długich pozycji (przebicie wartości 40 i potem 50 pkt) i wciąż zwyżkuje. Uważam, że w tej chwili to najbardziej wiarygodny oscylator dla futures na WIG20.