Węgierski BUX podczas piątkowej sesji przekroczył ważny poziom 9 tys. pkt i znalazł się ponad szczytem ukształtowanym w kwietniu 2002 r. Od najwyższej wartości w historii, którą - podobnie jak większość światowych indeksów - osiągnął w szczycie internetowej hossy (10 471,9 pkt - 10 marca 2000 r.), wskaźnik dzieli jeszcze 15%. Tymczasem, żeby przekroczyć historyczne maksimum, nasz WIG20 musiałby zyskać jeszcze ponad 50%. Od początku czerwca br. BUX zyskał 6%, ale od początku marca - prawie 30%.
- Nasza giełda mocno przyspieszyła w ciągu ostatnich trzech tygodni. A stało się tak dlatego, że zagraniczny kapitał zaczął mocniej inwestować w Budapeszcie - mówi Kornel Farkadi z budapeszteńskiego Raiffeisen Securities. - Jeszcze w kwietniu i w maju węgierskie akcje były niedowartościowane w stosunku do innych w regionie. Brak zaufania do tych papierów wiązał się m.in. z niedobrą atmosferą wokół gospodarki czy wahaniami forinta. Od sierpnia klimat się znacznie poprawił - dodaje.
OTP Bank pociągnął rynek
Jego zdaniem, w najbliższym czasie, być może już we wrześniu, można się spodziewać niewielkiej korekty, rzędu 4-5%, ale później wzrosty powinny wrócić. - Na koniec roku BUX może zaatakować 10 tys. pkt, ale trudno będzie pokonać tę granicę. Niektóre spółki, takie jak np. OTP Bank, podczas ostatnich zwyżek zyskały mocno na wartości i już teraz są trochę przewartościowane - twierdzi K. Farkadi. OTP Bank wyraźnie zdystansował w ciągu ostatnich trzech tygodni inne węgierskie spółki typu blue chip. Jego walory zdrożały prawie o 30%, podczas gdy np. kurs akcji producenta farmaceutyków Gedeon Richter wzrósł o 11%, a koncernu telekomunikacyjnego Matav o 8%.
Amerykanie kupują