Prezydent George Bush, który spotkał się ze związkowcami w Richfield w stanie Ohio, nie miał zbyt wiele dobrych informacji do zakomunikowania. Od ubiegłorocznego Święta Pracy największej gospodarce świata ubyło 700 tysięcy miejsc pracy, a w ciągu trzech lat zlikwidowano 2,7 miliona etatów. Największe straty odnotował amerykański przemysł.

Zatrudnienia poszukuje obecnie w USA około 9 milionów osób. W lipcu bezrobocie spadło co prawda w porównaniu z poprzednim miesiącem z 6,4% do 6,2%, ale było to jedynie wynikiem wycofania się z rynku pracy około pół miliona ludzi. Aż 81% badanych Amerykanów uważa, że w obecnych czasach trudno o znalezienie dobrego zatrudnienia. Przy ostrej konkurencji na rynku pracy przedsiębiorstwa nie śpieszą się z podwyższaniem zarobków. Jednym z ważniejszym problemów jest ucieczka miejsc pracy za granicę, zwłaszcza w branżach, które do tej pory wydawały się stosunkowo bezpieczne, takich jak finanse czy nowoczesne technologie.

Tymczasem gospodarka USA notuje coraz lepsze wyniki. Rosną wydatki konsumentów oraz poprawia się koniunktura w przemyśle. W II kwartale wzrost gospodarczy w USA wyniósł 3,1% i był dużo wyższy od pierwszych szacunków. Jednak w dalszym ciągu amerykańskie firmy ograniczają wydatki inwestycyjne i zwlekają z zatrudnieniem nowych osób. Ekonomiści podkreślają jednak, że proces ożywienia może być bardzo wolny.