Notowania ZPUE pokazują, że inwestorzy z coraz większą determinacją poszukują "okazji" - firm, które są w dobrej kondycji fundamentalnej, a jeszcze nie zostały zauważone przez rynek. Z giełdowego niebytu powstają coraz to nowe firmy. Można jedynie wyrazić zdziwienie, że ZPUE zostało zauważone dopiero teraz. Co prawda, trudno dopatrzyć się w wynikach finansowych systematycznej poprawy, ale za to zauważalna jest ich duża stabilność. O ile przy pogrążonym w marazmie rynku nie wystarczyłoby to do podniesienia kursu w górę, to przy silnie rosnących wycenach większości giełdowych firm, zaowocowało spektakularną zwyżką.
Kurs ma w tej chwili przed sobą jedyny opór, jaki stanowi historyczne maksimum przy 26,5 zł. Jego pokonanie da impuls do kontynuacji wzrostu. Wsparciem jest połowa utworzonej wczoraj świecy, przy 23,75 zł.
Od początku roku główny akcjonariusz i prezes zarządu Bogusław Wypychewicz nabył łącznie 31,3 tys. akcji, czyli 12% wszystkich, które przewinęły się w tym czasie przez rynek. Wyłączając wczorajsze notowania byłoby to 15% tegorocznego obrotu. Średnia cena kupna tych walorów wyniosła 16 zł. To oznacza, że sprzedając je na wczorajszej sesji, można było zarobić ponad 300 tys. zł, czyli mniej więcej tyle, ile zysku netto spółka wypracowała w II kwartale tego roku.