Roczne tempo wzrostu PKB Węgier między kwietniem a czerwcem wyniosło 2,4% - podało wczoraj Biuro Statystyczne w Budapeszcie. Jest to najgorszy wynik od I kwartału 1997 r. Warta 17 bln forintów (82 mld USD) gospodarka w pierwszych trzech miesiącach br. rozwijała się w tempie 2,7%, a w ostatnim kwartale ub.r. jeszcze szybciej (3,7%). Węgry są trzecim pod względem wielkości krajem spośród tych, które za 8 miesięcy przystąpią do Unii Europejskiej.

Ekonomiści mają wytłumaczenie dla słabego wyniku za miniony kwartał. W takim samym okresie przed rokiem nastąpił znaczny wzrost wydatków publicznych (przede wszystkim na budowę dróg i mostów) związany ze zbliżającymi się wówczas wyborami. Teraz węgierski rząd musi ciąć wydatki, by zmniejszyć deficyt budżetowy, rekordowy w ubiegłym roku. Na niskie tempo rozwoju wpłynęło także zahamowanie wzrostu wynagrodzeń.

Gabinet premiera Petera Medgyessy`ego pracuje nad zredukowaniem w tym roku deficytu do 4,8%, z zeszłorocznego poziomu 9,2%. Niedobór w budżecie musi spaść i utrzymać się przez dwa lata poniżej 3%, aby możliwe było wprowadzenie euro, planowane na 2008 r. Przeszkodą dla wspólnej europejskiej waluty na Węgrzech może być także zbyt wysoka inflacja.

Spadek zamówień ze strony sektora publicznego mógłby zostać zrekompensowany przez wyższy eksport. Ale 80% węgierskich towarów sprzedawanych za granicą trafia na rynki UE, a tam gospodarka ma problemy z odrodzeniem się. Niemcy, najpotężniejsze ekonomicznie państwo z tego obszaru, wpadły w pierwszym półroczu w recesję. PKB zmniejszył się 0,1% w II kwartale. - Stan gospodarki Niemiec wywiera silny wpływ i takie dane nie są obiecujące - podkreśla Pal Pozsonyi, dyrektor Departamentu Rachunków Narodowych w Biurze Statystycznym.

Pocieszające dla węgierskiej gospodarki są dane na temat rozwoju inwestycji. W II kw. zwiększyły się one o 1,7% w stosunku rocznym, a o 0,9% w stosunku do pierwszych trzech miesięcy br.