W bezprecedensowym wystąpieniu dla radia BBC, szef najbardziej wpływowej grupy reprezentującej brytyjski biznes zauważył, że od pewnego czasu rozdział między zarządami spółek a pracownikami niepokojąco rośnie. Jako najbardziej przejrzysty przykład konfliktu między pracodawcami a związkami zawodowymi Jones wskazał toczącą się właśnie publiczną debatą na temat prywatyzacji transportu publicznego i innych służb państwowych. Oskarżył związki o "bezpośrednią obstrukcję" reformy w celu ochrony własnych partykularnych interesów. Jego zdaniem, w obliczu coraz większej globalnej konkurencji konieczna jest ściślejsza współpraca i więcej zaangażowania w przyszłość przedsiębiorstwa jako całości. - Chciałbym, aby związki zawodowe, zwłaszcza te najbardziej wojownicze, prowadziły bitwy o wspólne dobre jutro, a nie przegrane walki o wczoraj - mówił Jones.

Wystąpienie szefa organizacji nazywanej często "głosem brytyjskiego biznesu" zbiegło się w czasie z rozpoczęciem przez rząd prac nad nowym pakietem przepisów chroniących prawa pracowników. Zdaniem stowarzyszeń pracodawców, nowe prawo jeszcze bardziej ograniczy możliwość rozwoju brytyjskich przedsiębiorstw.

Komentatorzy zastanawiają się, czy podobne słowa padną za tydzień, kiedy D. Jones zwróci się bezpośrednio do związkowców podczas dorocznej konferencji Trades Union Congress w Brighton. Wystąpienia przedstawicieli biznesu na zjazdach związkowych są w Wielkiej Brytanii raczej rzadkością. Dotychczas jedynie trzech szefów CBI miało taką możliwość.