Resort oferował wczoraj dwulatki o wartości 2,5 mld zł. Popyt wyniósł prawie 6,2 mld zł, co było zgodne z oczekiwaniami analityków. Rentowność była jednak stosunkowo wysoka (średnia dochodowość wyniosła 4,98%, a średnia cena 910,98 zł), co oznacza, że żądania inwestorów były dosyć wygórowane.
Ministerstwo sprzedało jednak całą pulę oferowanych papierów, a do tego zaplanowało na czwartek aukcję uzupełniającą. Chce zaoferować papiery o wartości 500 mln zł (po średniej cenie z wczorajszego przetargu).
Wyniki aukcji nie zostały jednak dobrze odebrane przez rynek. - Obligacje dwuletnie zaczęły tracić na wartości. Potaniały też papiery o dłuższych terminach do wykupu - mówi Piotr Bednarek, zastępca dyrektora departamentu skarbu w ING BSK. Po południu rentowność dwulatek wynosiła 4,99%, wobec 4,93% w porannym handlu. Jego zdaniem, kolejne oznaki ożywienia gospodarczego oraz zapowiedź zwiększenia deficytu budżetowego nie sprzyjają polskim papierom, zwłaszcza długoterminowym.
Resort finansów zamierza jeszcze w tym miesiącu sprzedać na rynku hurtowym obligacje pięcioletnie o wartości 1,8-2,8 mld zł. Poza tym planuje też aukcję dwudziestolatek. Oferta ma się kształtować w przedziale 0,5-1 mld zł. - Nie będę zdziwiony, jeśli przetarg zostanie odwołany - mówi jednak P. Bednarek. Po raz ostatni ministerstwo oferowało te obligacje w lutym, ale nie sprzedało ani jednego papieru.
Wyjątkowo małym zainteresowaniem cieszyła się też poniedziałkowa aukcja bonów skarbowych. Resort sprzedał wprawdzie wszystkie oferowane papiery, ale popyt był niewiele większy od podaży.