Rozpatrywany dziś przez Radę Ministrów projekt ustawy budżetowej na 2004 r. został opracowany jeszcze przez Grzegorza Kołodkę. Jego następca Andrzej Raczko skorygował jedynie poziom dochodów, wydatków oraz wielkość deficytu.
Niezbędne korekty wprowadzone przez Andrzeja Raczko to efekt rezygnacji z 9 mld rezerwy rewaluacyjnej NBP, zmniejszenia wpływów prywatyzacyjnych oraz reformy w systemie podatkowym. Więcej zmian rząd nie wprowadził, ale dziś mogą nastąpić istotne korekty założeń. Jeśli gabinet Leszka Millera zdecyduje się na wprowadzenie jednolitej, 19-proc. stawki podatku dla wszystkich firm, poprawki w ustawie budżetowej nastąpią. Rząd prawdopodobnie zrezygnuje z podwyższenia kwoty wolnej od opodatkowania. Zdaniem analityków nie należy jednak oczekiwać nowych kwot po stronie dochodów i wydatków, lecz głównie przesunięć wewnątrz budżetu.
Eksperci uważają, że korekcie powinny ulec niektóre wskaźniki makroekonomiczne. Dotyczy to inflacji, której 2,2-proc. poziom uważają za zbyt wysoki. Jednak MF zweryfikowało wczoraj swoje prognozy i prawdopodobnie do ustawy zostanie wpisana 2-proc. inflacja. Wątpliwości budzą także średnioroczne kursy dolara (3, 99 zł) i euro (4,25 zł) oraz wysokość stóp procentowych.
- Rząd powinien zweryfikować założenie o 1-proc. wzroście zatrudnienia oraz związane z tym szacunki wpływów z tytułu podatków i składek obowiązkowych. Ten wzrost jest niemożliwy, wszak przedsiębiorcy deklarują konieczność zwolnień w 2004 r. - dodaje Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK.
Mimo zastrzeżeń analitycy nie liczą na aktualizację założeń.