W lipcu Nokia informowała, że w trzecim kwartale br. zysk (po wyeliminowaniu pewnych kosztów) wyniesie między 15 a 17 eurocentów na jedną akcję. Wczoraj zapowiedziała, że znajdzie się on blisko górnego pułapu prognozy lub nieznacznie tę wielkość przekroczy. W analogicznym okresie ub.r. gigant komórkowy z Espoo w Finlandii notował zysk w wysokości 18 eurocentów.

Koncern podtrzymał zapowiedź z lipca o zmniejszeniu się przychodów ze sprzedaży w stosunku do III kw. 2002 r. Główną przyczyną jest spadek kursu dolara, który stracił 11,6% do euro w ciągu minionych 12 miesięcy. Nokia osiąga przez to mniejsze wpływy z tej części sprzedaży, która rozliczana jest w amerykańskiej walucie. USA są dla firmy największym z krajowych rynków, na jakich oferuje ona swoje produkty.

- Niektórzy ludzie oczekiwali, że Nokia podniesie prognozy sprzedaży telefonów po oznakach ożywienia na rynku - mówi Petri Arjama, analityk z Handelsbanken, jednego z największych banków w Skandynawii. - Pod względem ilości jest dobrze, ale w cenach sprzedaży widać ochłodzenie - dodaje. Rekomendacja jego instytucji dla akcji spółki to "akumuluj". Wczoraj ich kurs na początku notowań w Helsinkach zniżkował o 2%, do 14,78 euro.

Jorma Ollila, szef Nokii, zredukuje w tym roku łącznie 2350 etatów. Ten ruch ma pozwolić obniżyć koszty po ubiegłorocznym spadku sprzedaży, pierwszym od 1991 r. Niektórzy inwestorzy niepokoją się, że zyskowność firmy, która pozostaje dotychczas na rekordowych w branży poziomach, może zmaleć, jeśli przychody nadal będą się zmniejszać.