Reklama

Rząd zgodnie z planem przyjął projekt ustawy budżetowej

Rada Ministrów przyjęła zgodnie z planem, na wtorkowym posiedzeniu, projekt ustawy budżetowej na rok 2004. Główne parametry budżetowe są identyczne z przyjętymi w lipcu założeniami do tej najważniejszej dla finansów państwa ustawy. Wydatki budżetowe w przyszłym roku mają sięgnąć 198,25 mld zł przy dochodach w wysokości 152,75 mld zł. "Z tego wynika kluczowa dla każdego ministra finansów liczba, czyli deficyt budżetu w wysokości 45,5 mld zł" - powiedział szef resortu finansów Andrzej Raczko.

Publikacja: 10.09.2003 11:12

Rynek zdyskontował już wcześniej wyraźny wzrost deficytu budżetowego w przyszłym roku i kurs walutowy nie zareagował na tę informację.

"Rynek czekał na posiedzenie rządu i na informacje o kształcie polityki fiskalnej, ale informacje po posiedzeniu rządu nie były dla rynku zaskoczeniem" - powiedział Tomasz Zdyb, analityk z Pekao SA.

Jednak zdaniem analityków, gdyby wziąć pod uwagę zasady metodologiczne obwiązujące w tym roku, deficyt budżetowy w przyszłym roku sięgnie około 60,0 mld zł.

W 2003 roku zaś deficyt ma wynieść 38,7 mld zł przy wydatkach na poziomie 193,5 mld zł wobec 40,0 mld zł w 2002 roku przy wydatkach 185,1 mld zł.

Wcześniej wicepremier ds. gospodarczych Jerzy Hausner rozbudził, co prawda nadzieje na nieznaczne obniżenie przyszłorocznego deficytu o około 2,0 mld zł, ale w ostatnich tygodniach wyraźnie je sam ostudził.

Reklama
Reklama

Ekonomiści , analitycy i część opozycji politycznej oskarżają rząd o mocne pogłębienie nierównowagi wewnętrznej poprzez luźną politykę fiskalną i straszą lawinowym wzrostem długu publicznego, który w przyszłym roku może przekroczyć już 55% PKB.

Zgodnie jednak z prezentowaną od wiosny tego roku koncepcją wicepremiera ds. gospodarczych Jerzego Hausnera rząd przede wszystkim chce pobudzić gospodarkę do wzrostu, a deficytem i długiem publicznym zająć się później, na szybkiej już 5,0% ścieżce rozwoju.

Dlatego też rząd zdecydował się obniżyć podatek dla wszystkich przedsiębiorców, także tych którzy podlegają rygorom ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) do 19%. Obniżka podatków dla małych przedsiębiorców rozliczających się według PIT to jedyna większa zmiana w porównaniu z przyjętymi w lipcu założeniami do budżetu.

Wprowadzamy opcję podatkową dla przedsiębiorców w 2004 roku. Przedsiębiorcy, którzy rozliczają się na zasadzie PIT, będą mogli wybrać dotychczasowe zasady, albo 19% podatek liniowy - bez ulg, bez zwolnień, bez kwoty wolnej" - powiedział Hausner na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Zdaniem Hausnera takie obniżenie podatków daje możliwość osiągniecie 5,0% wzrostu gospodarczego w przyszłym roku, czyli takiego, ile pierwotnie zapisał rząd w założeniach i co potem zmienił na 4,5-5,0%. Przy takim tempie gospodarka ma generować nowe miejsca pracy tak, aby stopa bezrobocia spadła z utrzymującego się od prawie dwóch lat poziomu 17,0-18,0%.

Z badań przeprowadzonych przez Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych (PKPP) wynika, że ujednolicenie podatków dla wszystkich firm na poziomie 19% pozwoli stworzyć ponad 90.000 nowych miejsc pracy i przyczyni się do zmniejszenia szarej strefy.

Reklama
Reklama

Szanse na wyższy wzrost gospodarczy są obecnie coraz większe, głównie dzięki wysokiemu poziomowi eksportu, który w każdym miesiącu już wynosi ponad 3,0 mld euro.

"Wzrost gospodarczy w wysokości 3,2% w 2003 roku jest pewny, a 3,5% w zasięgu ręki" - powiedział Raczko na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu. A jeszcze w czerwcu resort obniżył prognozę wzrostu na ten rok do 3,0% z 3,5% zapisanych w budżecie.

Aby jednak 5,0% wzrost uzyskać niezbędny jest wyraźny wzrost dynamiki inwestycji, czego ma świadomość Hausner. Dla polskich przedsiębiorstw, które przede wszystkim inwestują z zatrzymanego zysku, taka obniżka podatków może rzeczywiście być dużym udogodnieniem.

Stopa bezrobocia na koniec przyszłego roku ma wynieść 17,8% wobec 17,6% odnotowanych w sierpniu i co najwyżej 18,3% prognozowanych na koniec tego roku.Jednocześnie zwiększyć ma się wyraźnie dynamika przeciętnego zatrudnienia w gospodarce narodowej do 101,0% w 2004 roku z 98,5% w 2003 roku.

Co ważne przyspieszenie wzrostu gospodarczego ma być praktycznie bezinflacyjne. Średnioroczny wskaźnik wzrostu cen konsumpcyjnych ma wynieść w 2004 roku 2,0% wobec 0,7-0,8% w tym roku.

Największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki wydaje się obecnie narastającą nierównowaga wewnętrzna obrazowana przez wysoki deficyt budżetowy i szybki przyrost długu publicznego. Dlatego też rynki mogą przywiązać większą wagę do strategii średniookresowej niż do projektu budżetu, który został już zdyskontowany.

Reklama
Reklama

Analitycy zarzucają rządowi bowiem manipulację poziomu deficytu budżetowego, który ma być obniżony m.in. dzięki innemu niż obecnie księgowaniu przekazywanych środków dla Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE).

Hausner i Raczko chcą przekonać rynki do tego, że są w stanie przeprowadzić prawdziwą reformę finansów publicznych i zapowiadają powstanie kolejnych dokumentów.

16 września, Rada Ministrów ma zająć się średniookresową strategią finansową, według której deficyt budżetowy w 2005 roku ma spaść poniżej 40 mld zł. Ma ona również zawierać prognozę wskaźników makroekonomicznych co najmniej do 2006 roku.

Zapowiadany wcześniej plan racjonalizacji wydatków publicznych, rząd ma rozpatrywać po ostatecznym przyjęciu budżetu, czyli dopiero 30 września. W październiku Raczko ma przedstawić zaś kompleksowy pakiet reformy finansów państwa, który ma zostać wdrożony od 2005 roku.

Zdaniem analityków Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE) deficyt budżetowy w przyszłym roku wyniesie 51,9 mld zł, czyli 6,1% PKB wobec 45,5 mld zł założonych wstępnie przez rząd. Jednak przy zasadach metodologicznych stosowanym w tym roku deficyt budżetowy w 2004 roku wzrośnie do 63,9 mld zł, czyli 7,5% PKB.

Reklama
Reklama

To spowoduje szybki przyrost długu publicznego, który w przyszłym roku ma zbliżyć się do 55% PKB, szczególnie w przypadku, gdy dużo powyżej 30% długu denominowana jest w walutach obcych. W tym przypadku stosunkowo niewielkie nawet osłabienie złotego może spowodować wzrost długu publicznego do konstytucyjnej granicy 60%.

Przekroczenie zaś progu 60% PKB oznaczałoby całkowitą zapaść polityki państwa, gdyż każdy kolejny budżet musiałby być zrównoważony. (ISB)

pk/ks

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama