W dotychczasowej historii polskiej giełdy okresy hossy kończyły się w momencie (III '94, II '97, III '00) wywołanego napływem inwestorów indywidualnych znacznego relatywnego przewartościowania małych spółek, w stosunku do dużych firm, biorąc pod uwagę wskaźnik cena/wartość księgowa. Obecnie z taką sytuacją nie mamy jeszcze do czynienia. Pomimo bowiem znakomitego w tym roku zachowania WIRR, wartość wspomnianego wskaźnika kształtuje się w przypadku akcji spółek z rynku równoległego na niższym poziomie (1,47) niż w przypadku walorów przedsiębiorstw z rynku podstawowego (1,70). Daje to nadzieje, posiadaczom akcji na spore jeszcze zyski.

Po drugie, powodów do średnioterminowego optymizmu dostarcza analiza sezonowa. Statystycznie rzecz biorąc, okres wakacyjny (lipiec-sierpnień) charakteryzował się z reguły niskim poziomem obrotów. W tym czasie WIG zazwyczaj nie był w stanie przebić szczytów z wiosny danego roku. Jeżeli jednak do owego przebicia dochodziło (1993, 1996, 1999), stanowiło to ewidentne potwierdzenie znacznej siły rynku. W takim wypadku po przebyciu korekty indeks rozpoczynał najpóźniej jesienią kolejną falę wzrostów. Dzięki niej WIG był w stanie w perspektywie maksymalnie kilku miesięcy przebić, i to bardzo wyraźnie, szczyty z okresu wakacyjnego.

Korekta jest jednym z najlepszym momentów do zastanowienia się nad tym, które branże będą liderami rynku w II półroczu. Nadal podtrzymuję opinię, że można ich upatrywać w sektorach mogących zyskać na ożywieniu nakładów inwestycyjnych. Szczególnie interesująco prezentuje się wykres siły względnej obliczanego przez PARKIET nieważonego indeksu branży IT względem ogólnego indeksu cenowego (IC). Odbicie od długoterminowego wsparcia rodzi podejrzenie, że uczestnicy rynku już w tej chwili dostrzegają fundamentalne przesłanki przyszłej poprawy kondycji finansowej spółek informatycznych.

Zwróć uwagę:

Softbank - silny trend wzrostowy, wygranie przetargu na informatyzacje PKO BP potwierdza mocną pozycję w branży.