Jeśli ktoś miał nadzieję, że rynki zagraniczne stanowić będą wsparcie dla słabnącej giełdy w Warszawie, to po wczorajszej sesji chyba już się jej pozbył. Spadek, którego impulsem było Tokio, okazał się destrukcyjny technicznie. Choć akurat w samej Japonii nie wyrządził większych szkód. Wprawdzie na wykresie Nikkei 225 powstała zdecydowanie największa czarna świeca z tym trendzie wzrostowym, ale sam trend nie załamał się. Wykres indeksu odbił się od górnego ramienia wzrostowego kanału, który obejmuje ostatnie 5 miesięcy notowań. To zapowiada spadek w kierunku dolnej linii tej formacji, która pełni również rolę głównej linii trendu wzrostowego. Wsparcie to znajduje się na poziomie 10 tys. punktów.

Dużo gorzej wyglądają po wczorajszej sesji wykresy niektórych indeksów europejskich. DAX spadł poniżej 3,5 tys. pkt, co oznacza zmianę trendu krótkoterminowego na spadkowy. Na wykresie indeksu ukształtowała się głowa z ramionami, z linią szyi na poziomie 3530 pkt. Z wysokości formacji wynika, że DAX powinien stracić na wartości ok. 180 punktów i znaleźć się na poziomie 3300 pkt. W jednej z mniej optymistycznych interpretacji wykresu, wczorajsze wybicie może stanowić o zakończeniu megaruchu powrotnego do 5-letniej głowy z ramionami. W takim wypadku osiągnięte na szczycie z początku września 3668 pkt pozostanie nie pobite w perspektywie kilkunastu najbliższych miesięcy.

Istotną zmianę trendu sygnalizuje również wykres paryski CAC-40. Na wykresie indeksu ukształtowany został podwójny szczyt, z którego wynika zasięg spadku do 3220 pkt. W tych okolicach znajduje się główne w perspektywie średnioterminowej wsparcie.

Bardzo ważne wydarzenia, przynajmniej z krótkoterminowego punktu widzenia, rozgrywają się na wykresie S&P 500. Impuls z Japonii sprawił, że wykres indeksu spadł do linii trendu wzrostowego, obejmującej ostatnie 6 tygodni notowań. W tym również wybicie w górę z prawie 3-miesięcznej konsolidacji. Przełamanie tej linii postawi kontynuację wzrostów pod dużym znakiem zapytania.