Po dwóch pierwszych sesjach tygodnia wyłania się niejednoznaczny obraz rynku. Mimo dużego poniedziałkowego spadku indeksów obroty utrzymują się na niskim poziomie. Brak agresywnej podaży może świadczyć o tym, że znaczna grupa inwestorzy zdążyła już zrealizować zyski. Baza dla kontraktów grudniowych znacząco zmalała, a ubiegłotygodniowy WIGOMETR pokazał zrównanie się liczby byków i niedźwiedzi. Oznacza to, że erozja optymizmu wśród giełdowych graczy postępuje, a to może okazać się czynnikiem przybliżającym moment zakończenia spadku.

Jednocześnie przełamanie linii trendu na indeksie WIG20 stanowi dość silny sygnał sprzedaży i zapowiada kontynuację przeceny nawet do poziomu 1350 pkt. Aktualne pozostaje zagrożenie zwiększoną podażą akcji w najbliższych miesiącach. Oferty sprzedaży akcji TP oraz spółki Cesky Telecom realizowane będą przypuszczalnie w tym samym czasie, a to oznacza konkurowanie o tę samą pulę środków wśród inwestorów zagranicznych. Z kolei krajowe instytucje, po zakupach z ostatnich miesięcy, nie mają raczej nadmiaru miejsca w portfelach.

Jeszcze dwa tygodnie temu można było mieć nadzieję, że zachowanie rynków zagranicznych będzie ułatwiało konsolidację po spadkach na GPW i ponowienie ataku na sierpniowy szczyt. Przy tym w dłuższym okresie wiele wskazywało na to, że trwająca za oceanem fala wzrostowa będzie na razie ostatnią. Np. wskaźnik Investor Intelligence, odzwierciedlający różnicę między liczbą byków i niedźwiedzi, od pięciu miesięcy oscyluje w przedziale 30?45%, co dobitnie pokazuje, że na Wall Street akcje kupują obecnie już tylko spóźnialscy. Niemniej S&P 500 po wybiciu się z trzymiesięcznego trendu horyzontalnego miał sporo miejsca na dalszy wzrost (do około 1075?1090 pkt). Tymczasem osiągnięcie tych poziomów wydaje się coraz bardziej zagrożone. Niepokoi słaba postawa rynków europejskich, w tym zwłaszcza niemieckiego DAX, którego poniedziałkowy spadek stanowi wyraźne ostrzeżenie przed nadchodzącymi kłopotami. Być może ogłaszanie, że zasięg zwyżek wynikający z analizy technicznej nie zostanie osiągnięty, jest jednak przedwczesne ? ciągle brakuje bowiem kończącej zwyżkę euforii zakupów.