W Pozmeacie, który stoi na krawędzi bankructwa, nie ustaje spór między akcjonariuszami. Prowadzenie spraw spółki w ostatnich dwóch latach badał rewident do spraw szczególnych, firma Korycka, Budziak i Audytorzy, którą powołał sąd na wniosek mniejszości. BRE ? największy akcjonariusz ? któremu raport się nie spodobał, ponieważ wskazywał m.in., że firma była źle zarządzana, zdecydował się na nowego rewidenta. PricewaterhouseCoopers ma zbadać sprawy spółki od 1998 r., czyli z czasów, gdy nie kontrolował jej jeszcze bank.
Wynagrodzenie jest poufne
Wybór PricewaterhouseCoopers nie spodobał się z kolei akcjonariuszom, będącym w opozycji do BRE. Nowy rewident współpracuje bowiem z bankiem od 1994 r. i od niego dostanie wynagrodzenie za pracę w Pozmeacie. Opozycja obawia się, że może nie być bezstronny. Członkowie rady nadzorczej z wyboru akcjonariuszy mniejszościowych skarżyli się też, że wysokość wynagrodzenia PricewaterhouseCoopers została utajniona.
Jacek Kinowski, wiceprezes Pozmeatu, wyjaśnił, że zarząd spółki zna cenę audytu. ? Jest wymieniona, podobnie jak harmonogram płatności, w poufnym załączniku do umowy o przeprowadzenie audytu i sporządzeniu sprawozdania. Nie możemy ujawnić szczegółów ? stwierdził. Zaznaczył, że nie rozumie, dlaczego akurat wynagrodzenie rewidenta, które obciąży BRE, a nie spółkę, budzi zaciekawienie akcjonariuszy.
We wczorajszym oświadczeniu BRE Bank tłumaczy, że potrzeba powołania kolejnego rewidenta wynika z braku uzasadnienia opinii, wyrażonych w raporcie Korycka, Budziak i Audytorzy i zbyt wąskiego jego zakresu. Twierdzi, że wybrał PricwaterhouseCoopers, ponieważ jest to firma o światowej renomie.