Od początku tygodnia kontrakty notowane były w przedziale 1490-1540 pkt. Wybicie nastąpiło w piątek, w ostatnich 2 godzinach sesji. Rynek został sprowokowany dobrymi danymi w USA i kiedy kurs dotknął 1547 pkt, ruszyła lawina stopów, które spotęgowały wzrost, wyciągając dodatnią bazę do ponad 20 pkt. Z pewnym opóźnieniem, nieco ociężale, w ślad za kontraktami ruszył indeks WIG20.

Jeszcze w poniedziałek sytuacja była niejasna. Rynek stał na rozdrożu, nie wiedząc, w którą stronę ma się udać. Przełamanie trzymiesięcznej linii trendu, przebiegającej w okolicy 1480-1500 pkt, groziło pogrążeniem się w spadkach na następne kilka miesięcy. Obroty rynku kasowego na tych 5 sesjach były wyjątkowo niskie. Z dzisiejszej perspektywy widać, że rynek złapał wsparcie na tym poziomie. Poranny czwartkowy spadek wytworzył ponadto podwójne dno. Aktualnie wykres jest w fazie rysowania formacji "W", której szczyt znajduje się w okolicy 1560-1570 pkt. A wsparciem jest teraz niedawny opór na 1540 pkt.

Wobec rozwiania się (na razie) obaw o spadek indeksu, chętniej zajmowane będą długie pozycje. Skutkować to będzie zwiększeniem się dodatniej bazy do 10-20 pkt. Jest teraz prawdopodobne, że na rynek powróci optymizm w średnim horyzoncie, gdyż korekta trwała dostatecznie długo. Zdaje się, że większość spekulujących w średnim terminie pozbyła się już akcji. Najważniejszymi zagrożeniami są: możliwość znacznych spadków za oceanem po przebiciu linii trendu oraz perturbacje wokół naszej waluty. Niepokoi też fakt niskich obrotów na rynku akcji, gdyż oznacza to, że "wszystko się może zdarzyć". Wystarczy tylko, żeby niedźwiedź ruszył łapą i futures spadają na 1500 pkt. Jednak jeśli zaatakują byki, mamy szansę na również szybki wzrost. n