Reklama

Morgan Stanley traci główny atut

Nowojorski bank inwestycyjny Morgan Stanley zaczyna tracić czołową pozycję wśród instytucji finansowych, które świadczą usługi doradcze przy fuzjach i przejęciach. Zmiana ta, powodująca wyraźny spadek wpływów, wywołuje niepokój udziałowców, ekspertów oraz agencji ratingowych.

Publikacja: 30.09.2003 09:54

Osiągnięcia Morgan Stanley w usługach doradczych, dotyczących fuzji i przejęć, budziły zawsze zazdrość konkurentów. Nowojorski bank inwestycyjny jako pierwszy stworzył specjalną komórkę zajmującą się tą dziedziną, a następnie przez ponad dekadę zajmował pod tym względem jedno z trzech czołowych miejsc na świecie.

Dymisja Johna Macka

początkiem kłopotów

Sytuacja zaczęła się pogarszać dwa lata temu, po usunięciu ze stanowiska prezesa banku Johna Macka i przejęciu kontroli nad usługami inwestycyjnymi przez dyrektora generalnego Philipa Purcella. Od tego czasu wpływy Morgan Stanley z tej części działalności stopniowo malały. W zeszłym roku wyniosły 2,5 mld USD, wobec 3,4 mld USD w 2001 r. i 5 mld USD w 2000 r. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2003 r. spadły o dalsze 4%, do 1,73 mld USD.

Trzy lata temu Morgan Stanley przewodził w doradztwie przy fuzjach i przejęciach z 30,5-proc. udziałem w rynku oraz transakcjami wartymi łącznie 887 mld USD. W bieżącym roku spadł na piąte miejsce, a jego udział wynosi już tylko 12,9% (98,7 mld USD), wobec 17,1% w analogicznym okresie rok wcześniej. Pierwsze cztery miejsca zajęły Goldman Sachs Group (23,8%), J.P. Morgan Chase (15,4%), Merrill Lynch (14,9%) i Citigroup (14,4%).

Reklama
Reklama

Morgan Stanley nie uczestniczył w tym roku w ośmiu z dziesięciu największych fuzji i przejęć. Z tegorocznych osiągnięć można wymienić tylko usługi doradcze przy czwartym co do wielkości przedsięwzięciu, którym jest oferta przejęcia za 11 mld USD John Hancock Financial Services przez Manulife Financial, oraz szóstym pod względem wartości zakupie Pechiney przez Alcan.

Z usług banku

rezygnują czołowi klienci

Pozycję Morgan Stanley osłabiło też odejście kilku zdolnych bankowców, takich jak Gary Parr i John Studzinski. Pozostali nie są - zdaniem ekspertów - takimi indywidualnościami, a sam Philip Purcell broni się przed zmniejszeniem marż, co dodatkowo utrudnia pozyskanie klientów. W efekcie z usług banku zrezygnowało wiele czołowych firm, wśród których są m.in. American Express, Aviva, Fidelity National Financial, France Telecom, Microsoft, Siemens, Telecom Italia i Unilever.

Słabnąca pozycja Morgan Stanley i umacnianie się na rynku konglomeratów finansowych, takich jak Citigroup czy J.P. Morgan Chase, nasunęła przypuszczenia, że typowy bank inwestycyjny nie jest w stanie sprostać ich konkurencji. Zdaniem niektórych specjalistów, kierownictwo Morgan Stanley powinno rozważyć możliwość połączenia z bankiem komercyjnym, a za najlepszego partnera uważają Bank of America.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama