Osiągnięcia Morgan Stanley w usługach doradczych, dotyczących fuzji i przejęć, budziły zawsze zazdrość konkurentów. Nowojorski bank inwestycyjny jako pierwszy stworzył specjalną komórkę zajmującą się tą dziedziną, a następnie przez ponad dekadę zajmował pod tym względem jedno z trzech czołowych miejsc na świecie.
Dymisja Johna Macka
początkiem kłopotów
Sytuacja zaczęła się pogarszać dwa lata temu, po usunięciu ze stanowiska prezesa banku Johna Macka i przejęciu kontroli nad usługami inwestycyjnymi przez dyrektora generalnego Philipa Purcella. Od tego czasu wpływy Morgan Stanley z tej części działalności stopniowo malały. W zeszłym roku wyniosły 2,5 mld USD, wobec 3,4 mld USD w 2001 r. i 5 mld USD w 2000 r. W ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2003 r. spadły o dalsze 4%, do 1,73 mld USD.
Trzy lata temu Morgan Stanley przewodził w doradztwie przy fuzjach i przejęciach z 30,5-proc. udziałem w rynku oraz transakcjami wartymi łącznie 887 mld USD. W bieżącym roku spadł na piąte miejsce, a jego udział wynosi już tylko 12,9% (98,7 mld USD), wobec 17,1% w analogicznym okresie rok wcześniej. Pierwsze cztery miejsca zajęły Goldman Sachs Group (23,8%), J.P. Morgan Chase (15,4%), Merrill Lynch (14,9%) i Citigroup (14,4%).