Prawie 15% wynosiła średnia zmiana indeksu WIG20 w czwartym kwartale w ostatnich pięciu latach. Bardzo często, kiedy wzrostowy był koniec roku, również w pierwszym kwartale następnego roku posiadaczom akcji nieźle się wiodło. W 1999, 2000 i 2002 WIG20 kontynuował zwyżkę, zapoczątkowaną na jesieni rok wcześniej. Tę zasadę potwierdza WIG, który ma dłuższą historię niż indeks największych spółek - po wzrostach w IV kwartale 1992 i 1993 rosły kursy na początku 1993 i 1994 roku też zwyżkowały. Tylko raz zdarzyło się, żeby po wzrostowym czwartym kwartale na początku kolejnego roku spadek cen zabrał cały wcześniejszy zysk. Na przełomie 2000 i 2001 roku tendencje sezonowe nie dały rady przezwyciężyć bessy, która nawiedziła światowe giełdy po pęknięciu bańki internetowej.

Cechą charakterystyczną wzrostów kończących pięć poprzednich lat było to, że zaczynały się one z najniższego poziomu w danym roku. Czynniki, które sprawiały, że na rynku robiło się tanio, były różne. W 1998 roku był to kryzys rosyjski, w 1999 roku kryzys azjatycki, w 2000 roku pęknięcie internetowej bańki, w 2001 roku zamach na World Trade Center. W zeszłym roku głównym źródłem obaw była recesja w Stanach Zjednoczonych.

Do zasady, że kursy rosną pod koniec roku, trzeba dodać jeden istotny warunek - dzieje się tak wtedy, jeśli w III kwartale notowania spadają. Tak było w pięciu ostatnich latach. Tymczasem w 2003 roku indeks WIG20, choć kończy wrzesień ponad 10% poniżej szczytu w trendzie wzrostowym, ma za sobą najlepszy trzeci kwartał w historii. Indeks znajduje się ponad 40% powyżej najniższej wartości w tym roku. Dla WIG i Indeksu Cenowego Parkietu, które wyliczane są od początku notowań, był to najlepszy trzeci kwartał od szalonego roku 1993. Wtedy też po raz ostatni udało się złamać zasadę, zgodnie z którą z dwóch ostatnich kwartałów w roku tylko jeden może być wzrostowy. n