Reklama

Najlepsze jest podejście techniczne

Na rynku walutowym obrót trwa przez 24 godziny na dobę, a gama dostępnych instrumentów jest zdecydowanie najszersza. Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę coraz łatwiejszy dostęp do rynku dla pojedynczego inwestora, okaże się, że właśnie forex jest tym miejscem, gdzie najłatwiej realizować indywidualne cele inwestycyjne. Pomóc w tym może znajomość analizy technicznej.

Publikacja: 03.10.2003 10:26

Dzięki zaawansowanym technologiom informatycznym inwestowanie na rynku walutowym stało się bardzo proste i nie wymaga już tradycyjnego kontaktu z dealerem bankowym. Transakcje walutowe mogą być zawierane za pośrednictwem internetowych platform transakcyjnych w dowolnym czasie, z dowolnego miejsca i na dowolnie wybranym instrumencie rynku walutowego. Niskie wymagania wstępnego zaangażowania środków bezpowrotnie zniosły najpoważniejszą do niedawna przeszkodę inwestowania na rynku - barierę kapitałową. Indywidualny gracz ma obecnie do dyspozycji nowoczesne narzędzia transakcyjne i analityczne. Korzystać z nich należy jednak rozważnie, wspomagając się serwisami, ułatwiającymi podejmowanie decyzji inwestycyjnych na rynku walutowym. Operowanie na nim można rozpocząć, dysponując kapitałem już od 5 tys. złotych. Jednak czy to wystarcza?

Ryzyko

Dokonywanie transakcji pochodnych rynku walutowego obarczone jest jednak ponadprzeciętnym ryzykiem. Bardzo ryzykowne jest zakładanie, że ta forma inwestycji (a właściwie spekulacji) zagwarantuje nam stabilne dochody w dłuższym horyzoncie czasowym.

Ryzyko finansowe w transakcjach walutowych wiąże się przede wszystkim z efektem dźwigni finansowej. Aby zrealizować transakcję na określoną kwotę, wystarczy zablokować w formie depozytu zabezpieczającego - w zależności od systemu transakcyjnego - od 1 do 5% wartości transakcji. Bardzo wysoka dźwignia finansowa, czyli depozyt na poziomie 1%, choć na pierwszy rzut oka wygląda zachęcająco (blokujemy niewielką część środków), może okazać się dla inwestora zgubna. Ryzyko inwestycyjne, wynikające z nadmiernie wysokiej dźwigni finansowej, pokazuje poniższy przykład.

Przykład:

Reklama
Reklama

Inwestor otwiera rachunek, wpłacając 5 tys.zł. Środki te służyć będą jako depozyt zabezpieczający transakcje. Dźwignia finansowa w systemie transakcyjnym wynosi 1:100. Minimalna kwota pojedynczej transakcji to 50 tys. euro.

Inwestor dokonuje transakcji sprzedaży 50 tys. euro za złotówki po kursie EUR/PLN 4,50.

Wymagany depozyt (blokowany na rachunku) wynosi: 1% x 50 tys. euro x 4,50 = 2250 zł.

Do dyspozycji inwestora pozostaje 2750 zł wolnych środków.

Inwestor postanawia pozostawić pozycję otwartą na następny dzień. Kolejnego dnia rynek otwiera się na poziomie EUR/PLN 4,55. Wartość wymaganego depozytu zabezpieczającego (wyznaczona według wyceny mark-to-market) wzrośnie o 5 groszy x 50 000 euro = 2500 zł. Łączna kwota niezbędnego depozytu wyniesie zatem 2250 + 2500 = 4750 zł.

Do dyspozycji inwestora pozostaje zaledwie 250 zł.

Reklama
Reklama

Warto zwrócić uwagę, że wzrost kursu EUR/PLN do poziomu 4,56 oznaczałby, że do utrzymania krótkiej pozycji EUR/PLN otwartej po 4,50 konieczny jest depozyt zabezpieczający w kwocie 5250 zł. Inwestor dysponował jedynie kwotą 5 tys. zł na rachunku. Ze względu na brak wystarczających środków pozycja zostałaby wówczas automatycznie zamknięta, a wtedy saldo rachunku spada do 0.

Przedstawiony przykład wskazuje, jak duże ryzyko wiąże się z inwestowaniem na rynku walutowym przy nadmiernie wysokiej dźwigni finansowej i niewielkim zaangażowaniu kapitałowym. W sytuacji zmiany kursu EUR/PLN o więcej niż 5 groszy, wspomniany inwestor nie miał już żadnego pola manewru.

Decydując się na działania spekulacyjne na rynku walutowym, należy przeanalizować, czy rzeczywiście przyjęcie tak dużej dźwigni finansowej będzie dla nas korzystne. Warto też na wstępie określić, ile pozycji walutowych i na jakich instrumentach (kursach) chcemy mieć jednocześnie otwartych. Trzeba pamiętać o najważniejszej zasadzie inwestowania na rynku walutowym - dywersyfikacji ryzyka, co oznacza zbudowanie indywidualnego portfela złożonego z kilku instrumentów. Dopiero po dokonaniu takiej analizy możemy przystąpić do świadomego i bezpiecznego inwestowania na rynku walutowym.Jak ograniczyć ryzyko?

Inwestor ma do dyspozycji szereg narzędzi, które - wykorzystywane świadomie i w sposób konsekwentny - mogą w znaczący sposób ograniczyć ryzyko zawieranych transakcji. Najpopularniejszym są zlecenia typu stop-loss, które mogą być składane w systemie transakcyjnym na dowolnym poziomie i - w przeciwieństwie do praktyki bankowej - na dowolną kwotę. Zlecenia te mają za zadanie ograniczyć powiększanie się straty do poziomów, których zaakceptować nie jesteśmy w stanie. Zdecydowanie odradzić należy agresywną grę na rynku walutowym bez ustawienia zleceń typu stop-loss. Dotyczy to wszystkich instrumentów, a w szczególności charakteryzujących się największą płynnością.

24-godzinny system funkcjonowania rynku walutowego wymaga od jego uczestników ciągłego monitorowania pozycji. Dla indywidualnego gracza oznacza to konieczność bądź dokonywania transakcji intraday (pozycje otwierane i zamykane w ciągu tej samej sesji), bądź też rygorystycznej i konsekwentnej polityki ustawiania zleceń typu stop-loss. Poziomy tych zleceń także nie powinny być przypadkowe. Po pierwsze, decydując się na zawarcie transakcji powinniśmy ustalić stosunek oczekiwanego na transakcji zysku (profit taking) do wysokości akceptowanej straty (stop loss). Po drugie, poziomy realizacji tych zleceń powinny korespondować z technicznym obrazem rynku walutowego i wynikać bądź z poziomów oporu czy wsparcia, bądź zniesień Fibonacciego, bądź też innych indywidualnych wskaźników stosowanych przez inwestora.

Techniczne

Reklama
Reklama

podejście do rynku

Inwestowanie na rynku walutowym w oparciu o sygnały płynące z analizy technicznej wydaje się najbardziej rozsądnym rozwiązaniem. Dotyczy to przede wszystkim transakcji o charakterze krótkoterminowym, zorientowanych na realizację zysku na poziomie 30-50 pipsów np. w przypadku kursu EUR/USD. Oczywiście, analiza techniczna nie jest niezawodnym narzędziem, pozwalającym uzyskiwać oczekiwane rezultaty inwestycyjne w przypadku każdego kursu walutowego. Ta metoda doskonale sprawdza się w przypadku najbardziej płynnych instrumentów notowanych na rynku walutowym w systemie 24-godzinnym (EUR/USD, USD/JPY, GBP/USD, USD/CHF oraz wszystkie możliwe kursy krzyżowe z udziałem tych walut). Doświadczenie pokazuje, jak mało technicznym instrumentem jest kurs USD/PLN i EUR/PLN. W tym przypadku analiza wykresów nie powinna być traktowana jako podstawowe narzędzie podejmowania decyzji inwestycyjnych. Sygnały analizy technicznej na kursie złotego mogą być mylne ze względu na lokalny charakter rynku i fakt, iż pracuje on jedynie w godzinach 8.00-17.00.

Warto bliżej przyjrzeć się zasadom inwestowania na rynku walutowym w oparciu o analizę techniczną. Jej podstawowym celem jest zidentyfikowanie głównego trendu na wykresie instrumentu będącego przedmiotem transakcji. Później pozostaje wejście na rynek zgodnie z trendem i pozostanie na nim aż do momentu, gdy wygenerowane zostaną sygnały odwrócenia bądź zakończenia trendu. Dość istotne jest dokonanie oceny, które z sygnałów są silne, a które mogą okazać się mylne w przyszłości. Warto pamiętać, że silne sygnały generowane są wówczas, gdy znajdują potwierdzenie w różnych horyzontach czasowych - np. zarówno na wykresie godzinowym, dziennym, jak i tygodniowym. Jednoczesne występowanie kilku sygnałów technicznych oraz ich potwierdzenie w różnych horyzontach czasowych czyni te sygnały silniejszymi.

W celu określenia kierunku ruchu kursu stosowane mogą być różnorodne narzędzia. Najważniejsze z nich to analiza wykresu - ceny instrumentu w celu zidentyfikowania formacji kontynuacji bądź odwrócenia trendu, jak również poziomów oporów i wsparcia, przy których - z racji obserwowanego uprzednio zachowania kursu - powinny uaktywnić się odpowiednio podaż i popyt na dany instrument. Istotnym elementem prowadzonej samodzielnie analizy technicznej jest obserwacja zachowania średnich kroczących. Samodzielne analizowanie rynku pozwala po pewnym czasie na ustalenie, które średnie najbardziej sprawdzają się w indywidualnym przypadku. Każdy gracz, który dokonuje transakcji w oparciu o sygnały analizy technicznej, powinien mieć na uwadze zniesienia Fibonacciego - poziomy oporu i wsparcia wynikające z analizy proporcji pomiędzy poszczególnymi ruchami cen sprawdzają się bardzo dobrze.

Podsumowanie

Reklama
Reklama

Pomimo wielu kontrowersji wokół transakcji na rynku walutowym oraz towarzyszącemu im ryzyku, ta forma inwestowania pozwala realizować zyski nawet w krótkim horyzoncie czasowym i nie wymaga blokowania kapitału na dłuższy okres. Inwestor musi jednak rygorystycznie i w sposób konsekwentny przestrzegać reguł rządzących tym specyficznym rynkiem, aby ustrzec się przed poniesieniem dotkliwych strat. Rozwiązaniem godnym uwagi wydaje się zatem jednoczesne zastosowanie dwóch podejść: samodzielne dokonywanie transakcji walutowych oraz powierzenie części kapitału w zarządzanie specjalistom. Proporcje podziału kapitału pomiędzy te dwie możliwości muszą zostać określone indywidualnie przez inwestora. n

Kluczowe instytucje i czynniki fundamentalne wpływające na kurs dolara

? Bank Rezerwy Federalnej (Federal Reserve Bank - Fed) - bank centralny Stanów Zjednoczonych ma całkowitą niezależność w prowadzeniu polityki monetarnej. Celem tej polityki jest osiągnięcie możliwie jak najwyższego tempa wzrostu gospodarczego, który nie powoduje zwiększania inflacji. Podstawowymi narzędziami, którymi Fed kształtuje politykę, są: operacje otwartego rynku, stopa dyskontowa (Discount Rate) i stopa funduszy federalnych (Fed Funds rate).

? Federalny Komitet Otwartego Rynku (Federal Open Market Committee - FOMC) - podejmuje istotne decyzje dotyczące polityki monetarnej, przede wszystkim ustalając wysokość kluczowych stóp procentowych. Komitet zbiera się osiem razy do roku. Najbliższe posiedzenie przewidziane jest na 28 października. W skład Komitetu wchodzi 12 osób: stałe miejsce ma 7 członków Rady Gubernatorów oraz prezydent oddziału Fed w Nowym Jorku. Cztery pozostałe osoby wyłaniane są spośród 11 pozostałych szefów oddziałów regionalnych Fed. Kadencja członków "rotacyjnych" trwa rok, pozostali sprawują swój urząd przez 14 lat.

? Stopy procentowe: Najważniejsza jest stopa funduszy federalnych (Fed Funds rate). To stopa oprocentowania pożyczek, jakich udzielają sobie nawzajem banki na jeden dzień roboczy (overnight). Fed zapowiada zmiany w oprocentowaniu funduszy federalnych, kiedy chce dać jasny sygnał co do kierunku polityki monetarnej. Zwykle tego typu zapowiedzi mają duży wpływ zarówno na rynek akcji, obligacji jak i rynek walutowy.

Reklama
Reklama

Stopa dyskontowa (Discount rate) to stopa procentowa, po jakiej bank centralny Stanów Zjednoczonych pożycza pieniądze bankom komercyjnym, kiedy te mają kłopoty z płynnością. Chociaż ma ona czysto symboliczne znaczenie, to zmiany stopy dyskontowej pozwalają wysuwać wnioski co do kierunku zmian głównej stopy procentowej.

? 10-letnie noty skarbowe (10-years Treasury Note): Po tym jak w październiku 2001 roku zakończona została emisja 30-letnich obligacji skarbowych, to właśnie papiery 10-letnie wyznaczają długoterminowe stopy procentowe. Noty uważane są za najważniejszy wskaźnik oczekiwań rynku co do poziomu inflacji.

Z reguły analizując rynek papierów dłużnych podaje się rentowność tych instrumentów, a nie ich ceny. Podobnie jak w przypadku wszystkich innych tego typu instrumentów, rentowność 10-letnich not pozostaje w odwrotnej relacji z ceną. To znaczy wzrost rentowności oznacza spadek ceny - obniżeniu rentowności odpowiada zwyżka ceny.

Notowań 10-letnich not i amerykańskiego dolara nie łączy bezpośredni związek. Z reguły jednak zachowana jest następująca relacja: wzrost rentowności not (spadek ich cen), wynikający z obawy o wystąpienie inflacji, stwarza presję na dolara. Źródłem inflacyjnych obaw są z reguły korzystne dane makroekonomiczne. Kierunek, w jakim zmieniają się notowania dolara pod wpływem danych makroekonomicznych (obligacje pełnią rolę pasa transmisyjnego między danymi a kursem dolara), zależy od tego, w jakim momencie cyklu ekonomicznego znajduje się gospodarka.

Jeśli nie ma natychmiastowego zagrożenia inflacją, korzystne dane makroekonomiczne powodują z reguły wzrost wartości dolara. Jeśli natomiast gospodarka znajduje się na takim etapie cyklu, że istnieje bezpośrednie zagrożenie wzrostem inflacji, korzystne dane makroekonomiczne zachęcają do wyprzedaży obligacji 10-letnich, co z reguły oznacza spadek wartości dolara.

Reklama
Reklama

? Rentowność 10-letnich obligacji: Rentowność 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych porównuje się z innymi papierami rządowymi o takim samym terminie zapadalności. I tak najczęściej brane są pod uwagę 10-letnie papiery wyemitowane w Japonii (10-year JGB), Wielkiej Brytanii (10-year gilt) i strefie euro, którą reprezentują obligacje niemieckie (10-year bund). Jeśli rentowność amerykańskich papierów przewyższa rentowność zagranicznych obligacji, z reguły powoduje to umocnienie kursu dolara względem innych walut.

? 3-miesięczne eurodolarowe depozyty: Depozyty eurodolarowe to depozyty złożone w bankach poza obszarem Stanów Zjednoczonych, ale denominowane w dolarach (inny przykład: depozyty w japońskich jenach, założone w bankach poza Japonią, są nazywane euroyen). Oprocentowanie depozytów eurodolarowych jest dobrym punktem odniesienia do analizy różnicy w stopach procentowych. Jeśli na przykład depozyty eurodolarowe będą wyżej oprocentowane od depozytów eurojenowych, będzie to podwyższać kurs dolara względem jedna. Czasami, ze względu na wpływ innych czynników, zależność ta nie obowiązuje.

Na podstawie forexnews.com opracował Tomasz Jóźwik

Inwestowanie na rynku

walutowym w oparciu o sygnały płynące z analizy technicznej

wydaje się najbardziej

rozsądnym rozwiązaniem.

Dotyczy to przede wszystkim transakcji o charakterze

krótkoterminowym,

zorientowanych na realizację

zysku na poziomie 30-50 pipsów

Transakcje na rynku EUR/USD faktycznie zrealizowane w ciągu trzech kolejnych dni (w godzinach sesji europejskiej)

1. Długa pozycja 1,1256, stop-loss 1,1240

O decyzji tej przesądziła kształtująca się formacja podwójnego dna zapowiadająca wzrosty. Zasięg wybicia z tej formacji powinien wynieść 1,1310. Stąd też w okolicach 1,1300 ustawiono wstępnie zlecenia profit-taking. Dodatkowo poziom 1,1255 stanowił istotne wsparcie dla notowań EUR/USD (dwukrotny test). Zlecenie stop-loss zostało ustawione na poziomie 1,1240, poniżej wspomnianego wsparcia. Ewentualne przełamanie 1,1240 w dół oznaczałoby załamanie formacji i spadek notowań. Długa pozycja faktycznie została zamknięta na poziomie 1,1285. Wynik na pozycji: +29 pipsów.

2. Krótka pozycja 1,1252, stop-loss 1,1270

Kurs EUR/USD testował poziom wsparcia 1,1255 po wybiciu z formacji podwójnego szczytu, jaka dopełniła się na sesji azjatyckiej. Duży impet kursu zapowiadał przebicie wsparcia. Kiedy do tego doszło, na rynku zajęta została krótka pozycja (1,1252). Zlecenie stop-loss zostało ustawione przy 1,1270. Osiągnięcie tego poziomu zanegowałoby scenariusz spadkowy, związany z przełamaniem wsparcia na 1,1255. Krótka pozycja (1,1252) została zamknięta na poziomie 1,1215. Wynik na pozycji: +37 pipsów.

3. Krótka pozycja 1,1204, stop-loss 1,1225

Transakcja ta pokazuje, jak istotne jest właściwe ustawienie zlecenia stop-loss. Po wzroście do poziomu 1,1200 uzasadnione było zajmowanie krótkich pozycji, gdyż pokonanie oporu na 1,1210 w pierwszym podejściu (dołek z poprzedniego dnia) wydawało się mało prawdopodobne. Wzrost do 1,1225 (tu znalazło się zlecenie stop-loss) stanowiłby potwierdzenie trwałego przełamania oporu (1,1210) i w efekcie byłby sygnałem dalszych wzrostów. W tym przypadku doszło do automatycznej realizacji pozostawionego w systemie transakcyjnym zlecenia stop-loss. Pozwoliło to - biorąc pod uwagę obserwowane później zachowanie kursu - zminimalizować stratę. Wynik na pozycji: -21 pipsów.

Wszystkie trzy opisane transakcje zostały zrealizowane podczas sesji europejskiej. Zlecenia stop-loss ustawiono w momencie otwarcia pozycji do automatycznej realizacji. Zlecenia take-profit były realizowane manualnie.

* Źródło: TMS Direct

Dla mniej zamożnych - miniforex

Inwestowanie w waluty za pośrednictwem platform foreksowych, tak modne ostatnio w świecie, robi furorę również w Polsce. Decyduje o tym dostępność rynku (24 godziny na dobę), minimum formalności, które trzeba spełnić otwierając rachunek, niskie koszty obsługi rachunku i płynność rynku. Popularność foreksu wynika także ze zwykłej konieczności rozszerzenia spektrum instrumentów, w które można inwestować.

Dobrodziejstwa oferowane przez ten rynek można by jeszcze długo mnożyć - my zajmiemy się miniforeksem, który umożliwia start na rynku mniej zasobnym inwestorom. Na początku zróbmy jedno istotne założenie: omawiane niżej aspekty inwestowania dotyczą typowych operacji spekulacyjnych na walutach. Wprawdzie spora część światowych transakcji pochodzi ze zleceń zabezpieczających (hedge) banków oraz instytucji i taką również funkcję może spełniać forex wobec każdego przeciętnego uczestnika, niemniej jednak z obserwacji wynika, iż zdecydowana większość polskich inwestorów podchodzi do handlu od strony spekulacyjnej. Podobnie jak w przypadku rodzimych kontraktów terminowych na indeksy czy waluty.

Pierwsza i zasadnicza korzyść pochodząca z miniforeksu wynika już z samej definicji. Część brokerów walutowych udostępnia, obok standardowych jednostek transakcyjnych (lotów) o wielkości 50 czy 100 tysięcy USD, również nieco mniejsze, dostosowane do portfeli drobnych inwestorów. Ma to bezpośrednie przełożenie na depozyt (margin), który zostaje zablokowany w momencie otwierania pozycji. W zależności od lewara stosowanego przez brokera (od 1 do 20 aż po 1 do 400), w skrajnie liberalnych sytuacjach możemy zacząć handel, wystawiając jako zabezpieczenie pozycji już 1 USD.

Często firmy obsługujące miniforex wymagają pewnych minimalnych wartości depozytów transakcyjnych czy też środków służących do otwarcia rachunku. Jednak ich wielkość i tak znacznie odbiega w dół od zabezpieczeń finansowych, limitujących udział w standardowym foreksie, które sięgają od kilkuset do kilku tysięcy dolarów lub euro. Siła nabywcza polskich zarobków czy oszczędności, a w konsekwencji środków przeznaczanych na inwestycje na rynku finansowym, jest nieporównywalnie niższa niż w przypadku państw UE czy USA. Dlatego przeciętnego polskiego inwestora indywidualnego ucieszy fakt, iż bramy rynków walutowych o miliardowych dziennych przepływach są otwarte również dla jego portfela. To także jeden z efektów międzynarodowej konkurencji i gwałtownego rozwoju coraz tańszych środków masowej komunikacji i informatyki.

Tak liberalne podejście implikuje trzy zasadnicze, a często niedoceniane, korzyści dla inwestorów z metodycznym podejściem do spekulacji:

1. Zarządzanie kapitałem (money management)

Nie tak odległe statystyki, obejmujące polski rynek kontraktów terminowych, wskazywały, iż średnia wielkość otwartych rachunków waha się w granicach 10 tys. zł. Prawidłowa kontrola ryzyka, na które narażony jest portfel z udziałem najpłynniejszych kontraktów na indeks WIG20, oraz potencjalne obsunięcia w ciągu nieudanych transakcji przy średnioterminowym podejściu wymuszają, przy obecnym depozycie na poziomie 1100-1200 zł, otwieranie nie więcej niż 1-3 pozycji jednorazowo. Przy czym należy pamiętać, że cały czas mówimy o średniej wielkości rachunku, co oznacza, że wiele z nich opiewa na 5 lub mniej tysięcy złotych. Pomijając już fakt, że spora część inwestorów angażuje w transakcje całość zdeponowanej gotówki, zarządzanie kapitałem polega w takim wypadku głównie na jego najprostszej, choć nie najskuteczniejszej formie, czyli stałej ilości pozycji na określoną pulę środków. W rezultacie nie ma już miejsca na nieco bardziej finezyjne techniki, takie jak płynne dopasowanie wielkości pozycji w zależności od aktualnej zmienności cen czy budowanie piramid (powiększanie pozycji w miarę przyrostu zysku). Tymczasem nawet wspomniane 5 tys. zł, zaangażowane w miniforex, pozwala na dysponowanie sporą ilością mini-lotów, a co za tym idzie - stosowanie nawet złożonych strategii zarządzania i kapitałem, i pozycją.

2. Dywersyfikacja

Do niedawna nie było alternatywy w zakresie handlu derywatami, oprócz w miarę płynnego segmentu futures indeksowych i niektórych akcyjnych. Ze względu na ich dość mocną korelację utrudniało to dywersyfikację portfela, czyli rozkładanie potencjalnego ryzyka poprzez alokację części środków na kilku różnych rynkach o różnym stopniu ryzyka i w miarę nisko lub w ogóle nieskorelowanych. Tak wyważone podejście umożliwia wygładzenie krzywej kapitału (transakcje stratne są rekompensowane przez te o dodatniej stopie zysku w danym momencie) i jednoczesne zastosowanie różnych technik i metod inwestycyjnych (szczególnie systemów mechanicznych). Już kapitał wielkości 10 tys. zł nadaje się do wspomnianego celu. Ponieważ zagraniczne kontrakty na indeksy oraz towary wymagają wysokich depozytów, przewyższających możliwości wspomnianej puli (po odjęciu przynajmniej 5-7 tys. zł na FW20), dlatego idealnym miejscem dla dywersyfikacji staje się w takim układzie miniforex z niskimi wymogami depozytowymi.

3. Edukacja

Inwestowanie na papierze jest być może pewnym etapem rozwoju umiejętności inwestora, jednak tak samo złudnym, co niedoskonałym. Owszem, można w ten sposób przetestować swoje pomysły i metody, znaleźć w nich słabe strony, udoskonalić, poznać rynek i jego specyficzne strony, jednak to o wiele za mało, by pewnie czuć się w ogniu realnych zmagań. Z prostego powodu, obejmującego kilka zbieżnych elementów: psychika, emocje, mentalność, osobowość, charakter. Huśtawka emocji, mała podatność psychiczna na straty i gwałtowne ruchy, niedopasowany horyzont inwestycyjny do osobowości i inne podobne czynniki powodują, że nawet najlepsi konstruktorzy całkiem niezłych systemów inwestycyjnych giną w zderzeniu z realiami parkietu, gdzie na ich pieniądze czeka nie tylko spekulant po przeciwnej stronie pozycji, ale także broker. Niestety, najprostszą weryfikacją psychicznej odporności jest właśnie bezpośredni udział w samym przedstawieniu. I tu z dwojaką pomocą przychodzi nam kolejny raz miniforex. Najpierw - umożliwiając poznanie pola walki za pomocą tzw. demonstracyjnej wersji platform transakcyjnych, gdzie wprawdzie inwestuje się wirtualne waluty, ale podczas sesji na żywo, potem - dając szansę poznania swoich słabości tanim kosztem. Czasem kilka, kilkadziesiąt dolarów starczy, by dowiedzieć się o sobie więcej niż przez kilkanaście lat małżeństwa.

Artykuł nie wyczerpuje wszystkich aspektów gry na walutach, jest jedynie odwołaniem do tej części, która umożliwia nawet nieco mniej zasobniejszym poznać smak tego rynku. Nie zmienia to jednak ani na krok generalnej zasady - inwestowanie "z lewarem" pociąga za sobą spore ryzyko, niezależnie od angażowanych środków.

KatHay

Intermarket Service

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama