- Od pewnego czasu pojawiają się w mediach informacje, że jakiś zagraniczny koncern przejmie udziały tworzonego przez nas koncernu JukosSibnieft. To nie- prawda, nie prowadzimy żadnych rozmów - powiedział Chodorkowski, biorący udział w forum ekonomicznym w Moskwie. Tymczasem "FT" napisał, że Exxon mógłby zapłacić za 40% akcji nowej firmy ok. 25 mld USD.

Jukos uzgodnił w kwietniu przejęcie lokalnego mniejszego rywala - Sibnieftu - za 14 mld USD w gotówce i akcjach. Powstanie dzięki temu największy koncern naftowy w Rosji, który będzie wydobywał ok. 2,3 miliona baryłek ropy dziennie, czyli ponad jedną czwartą krajowej produkcji. Nic więc dziwnego, że firma jest atrakcyjnym kąskiem dla zagranicznych potentatów naftowych, którzy coraz bardziej interesują się Rosją. Za naszą wschodnią granicą obecny jest już np. brytyjski BP, który zgodził się zainwestować 7,7 mld USD we wspólne przedsięwzięcie z koncernem Tiumen Oil.

Zapewnienia Chodorkowskiego, że nie wpuści zagranicznego kapitału do JukosSibnieft spowodowały, że mniej prawdopodobne stały się spekulacje, iż ten najbogatszy Rosjanin zamierza wycofać się z działalności na lokalnym rynku. Nie od dziś wiadomo bowiem, że nie cieszy się on specjalną sympatią Kremla, ponieważ może być poważnym rywalem ugrupowań rządzących w grudniowych wyborach parlamentarnych. Najlepszym tego dowodem był lipcowy "najazd" służb specjalnych i inspektorów skarbowych na biura Jukosu i kontrolowanego również przez Chodorkowskiego banku Menatep.

Chodorkowski zaprzecza, że zamierza sprzedać swoje udziały, a tymczasem inaczej czyni inny znany na arenie międzynarodowej rosyjski oligarcha - Roman Abramowicz (zasłynął ostatnio z kupienia londyńskiego klubu piłkarskiego Chelsea). W piątek poinformował, że sprzeda za ok. 2 mld USD 25% akcji koncernu Rusal, największego w Rosji i drugiego co do wielkości na świecie producenta aluminium. n