Sytuację najlepiej oddaje obniżający się przez 10 kwartałów z rzędu zysk z działalności operacyjnej. Od końca 2000 r. spadł on o 3/4, do niecałych 50 mln zł, licząc narastająco za 4 kolejne okresy. Zauważmy, że przychody ze sprzedaży w tym czasie zwiększyły się tylko symbolicznie. Stagnacja przychodów to jednak nie jest główne zmartwienie władz spółki i akcjonariuszy. Niepokojąca jest systematyczna tendencja wzrostu kosztów, w zasadzie w każdym aspekcie działalności (poza kosztami finansowymi).
Szczególnie widoczne jest zwiększenie się kosztów sprzedaży. W II kwartale wyniosły one rekordowe 15,9% przychodów. O trwałości tej tendencji świadczy to, że udział kosztów sprzedaży w przychodach zwiększa się bez przerwy od 4 lat. W tym czasie uległ on podwojeniu, średnia zaś obliczona za okres od końca 1998 r. wynosi niecałe 10,8%. Jednocześnie zawęża się marża brutto ze sprzedaży, która w połowie tego roku była najniższa w historii - nie przekroczyła 59% wobec 70% na koniec 2002 r. Przy tym koszty ogólnego zarządu utrzymują się na jednym z najwyższych poziomów w historii, stanowiąc 14,8% przychodów. Średnia obejmująca 4,5 roku działalności firmy jest o 1 pkt proc. mniejsza. W trudnych czasach dla Agory jej władze nie decydują się na zaciskanie pasa. Zapewne są tu pewne rezerwy, ale nie ma też co przesadzać. Ewentualna obniżka kosztów ogólnego zarządu o 1 pkt proc. to nieco ponad 1,2 mln zł w skali roku. Dużo ważniejsza jest poprawa warunków rynkowych, która umożliwiłaby z jednej strony zwiększenie marży, a z drugiej ograniczyła koszty ponoszone w związku ze sprzedażą.
Oczekiwanie na konkurenta
Nie będzie to zadanie łatwe, gdyż wydawca "Gazety Wyborczej" cały czas przygotowuje się do wejścia na rynek silnego konkurenta, jakim może stać się dziennik wydawany przez Axel Springer. Odłożenie wprowadzenia nowego tytułu z jesieni tego roku na początek przyszłego nie było korzystną decyzją dla Agory. Utrzymuje wokół spółki atmosferę niepewności, związaną z wpływem zwiększonej konkurencji na rynku. Ewentualne straty trudno oszacować, a może się okazać, że ich wcale nie będzie. Poza tym Agora już teraz przeznacza środki na obronę swojej pozycji. Zapewne gdyby wiedziała wcześniej o odsunięciu terminu debiutu nowego dziennika na rynku, z części z nich by zrezygnowała. Oczywiście nie znaczy to, że pieniądze zostały wydane niepotrzebnie, bo wiele z nich poszło na wzmocnienie marki, ulepszenie produktu. Jednak, aby ten wysiłek nie został zmarnowany, konieczne będzie utrzymanie zwiększonych wydatków w kolejnych miesiącach, aż do ukazania się gazety Axela Springera w sprzedaży. Swoją drogą takie przesuwanie terminów może być grą na "zmniejszenie czujności" Agory.
Zyski najniższe w historii