Średni margines błędu analityków tego banku wyniósł 1,77%, a więc najmniej spośród 56 spółek uczestniczących w międzynarodowym obrocie walutowym, którego dzienna wartość sięga 1,2 bln USD. Na drugim miejscu w tym rankingu uplasował się Allied Irish Banks, a jego stratedzy walutowi pomylili się jedynie o 1,85%.
Jen zdrożał w III kwartale w stosunku do dolara o 7,5%, co było jego największą kwartalną zwyżką od II kw. ub.r. Tak znaczne umocnienie kursu japońskiej waluty jest wynikiem wyraźnego przyspieszenia tamtejszej gospodarki, a także przekonania, że decydujący o światowej polityce pieniężnej zgodzili się na osłabienie dolara. - Zakładaliśmy ożywienie gospodarcze w Japonii, podczas gdy inny spisali już ten kraj na straty - powiedział David Mann, analityk walutowy z londyńskiego biura Standard Chartered. I rzeczywiście, druga na świecie gospodarka rozwinęła się w II kw. o 3,9%, czyli najszybciej od 2,5 roku.
Stratedzy walutowi z Royal Bank of Scotland, którzy najlepiej prognozowali zmiany kursów w II kw., tym razem znaleźli się na dopiero 27 miejscu, a średni margines ich błędu wyniósł 3,28%. Najgorsza zaś okazała się londyńska spółka Gerrard, zarządzająca funduszami. W poprzednim kwartale nie uczestniczyła w tej klasyfikacji. A w tym jej analitycy pomylili się o 6,37%. Zakładali na przykład, że euro na koniec września będzie kosztowało 1,25 USD. - Nie przewidzieliśmy, że będzie aż tyle wiadomości przyjaznych dla dolara. Przez cały lipiec i sierpień ukazywały się dobre dane makroekonomiczne z USA - powiedział agencji Bloomberga Simon Rubinsohn, główny ekonomista w londyńskim biurze Gerrarda.
Standard Chartered zajął już pierwsze miejsce w tym rankingu w IV kw. 2001 r., a w obecnym, poza najlepszą ogólną średnią, najtrafniej przewidział również kształtowanie się relacji dolara do jena.